"Firmy badawcze są zgodne, że Polacy znacznie lepiej znoszą kryzys niż mieszkańcy innych państw europejskich. Mamy za sobą trudne doświadczenia z nieodległej przeszłości i w związku z tym większą odporność na rynkowe zawirowania" – mówi "Rzeczpospolitej" Krzysztof Klajda, dyrektor działu badań konsumenckich w Europie Środkowo-Wschodniej w firmie badawczej Nielsen.

>>> Polacy najbardziej boją się bezrobocia

Zbadała ona poziom nastrojów społecznych w dziewięciu krajach. Zdecydowanie najlepiej wypadają w nich Polacy. W I połowie 2008 r. na pytanie, czy mamy już recesję, twierdząco odpowiedziało 35 proc. z nas. Pół roku później odsetek pesymistów wzrósł o zaledwie 2 pkt proc. W tym samym okresie w Austrii odsetek ten zwiększył się do ponad 50 proc., a we Francji do prawie 90 proc. To właśnie Francuzi najgorzej oceniają sytuację w swoim kraju. Za to największy skok złych nastrojów zaobserwowano w Irlandii i Belgii. Jeszcze w pierwszej połowie roku recesję widziało tam trochę ponad 60 proc. klientów, ale po sześciu miesiącach już prawie 90 proc.

>>> Polacy oszczędzają na jedzeniu i ubraniach

Choć firmy badawcze w pierwszych miesiącach roku obserwują w Polsce dalsze pogorszenie nastrojów, to jednak nadal na tle innych krajów wypadamy znacznie lepiej. "W Polsce nie zaczęły rosnąć ceny, co także ma wpływ na nasze postawy. Co więcej, wiele produktów możemy kupić nawet taniej, bo sieci handlowe prześcigają się w promocjach. Ze sporym zaskoczeniem zostało przyjęte w branży konkurowanie cenowe hipermarketów z dyskontami" – mówi "Rzeczpospolitej"Agnieszka Gosiewska z Nielsena.

>>> Produkty z logo marketów hitem w kryzysie

Tesco ogłosiło akcję dyskontowych cen na 2 tys. produktów. Carrefour wprowadził blokadę cenową na 1 tys. produktów, a niedawno wystartował z kolejną promocją. Kupując spośród wybranych produktów drugi taki sam, klient zapłaci za niego 1 grosz. Także Real zapowiedział stałą kontrolę cen 2 tys. produktów, które mają być najbardziej konkurencyjne na rynku.

>>> Czy kryzys rozbije polskie małżeństwa

W 2008 r. w Polsce wartość zakupów codziennych wzrosła o ponad 16 proc., podczas gdy w pozostałych krajach spadła średnio o około 2 proc. Mimo to handlowcy i analitycy są zgodni, że choć tegoroczna dynamika wzrostu rynku na pewno będzie niższa, to scenariusz irlandzki czy niemiecki w Polsce się nie powtórzy. Dodatkowo zdecydowanie najlepsze perspektywy mają przed sobą tanie sieci dyskontowe, do których przekonuje się coraz więcej z nas. Hipermarkety odwiedzamy średnio pięć razy w miesiącu, tyle co w latach wcześniejszych, ale w ubiegłym roku liczba wizyt w dyskontach wzrosła do ośmiu – z sześciu w 2007 r. Spadła za to częstotliwość zakupów w sklepach tradycyjnych, które i tak odwiedzamy średnio 13 razy w miesiącu.