"Sytuacja ekonomiczna zmusza klientów do oszczędzania. Najpierw na rozrywce, kulturze czy odzieży, później na jedzeniu. Polacy nie kupują już delikatesów, wybierają najtańszą szynkę, oliwki zastępują marynowaną papryką, proszą o jedną pomarańczę" - w "Gazecie Wyborczej" komentuje rzecznik Głównego Urzędu Statystycznego Władysław Łagodziński.

>>>Czy Polacy chętnie oszczędzają

Pomimo oszczędzania, Polacy starają się zachować, a przynajmniej częściowo, dotychczasowy status życia. „Wnioski z ostatnich badań są takie: spora część społeczeństwa ma strategię na przetrwanie kryzysu, za wszelką cenę zabezpiecza to, co już ma, status, który już sobie wypracowała. Czyli: no dobrze, na pewien czas zrezygnuję z oliwki. Ale bułki z szynką nie oddam" - wyjaśnia. Zaznacza jednak, że tego typu myślenie nie dotyczy tej grupy społeczeństwa, która żyje na granicy przetrwania.

>>> Pięć sposobów, jak radzić sobie z kryzysem

"Pamiętajmy - pierwszym sygnałem kryzysu będzie moment, w którym pomyślimy: Czy ja muszę kupić to wszystko? Tymczasem my dopiero boimy się, że kiedyś będziemy musieli tak pomyśleć" - wyjaśnia rzecznik GUS.