Dramatycznie wyglądają rozliczenia finansowe przedsiębiorstw transportowych. Według firmy Euler Hermes zajmującej się ubezpieczaniem należności średnie opóźnienie w regulowaniu zobowiązań wzrosło na koniec stycznia dwukrotnie w porównaniu z początkiem ubiegłego roku. Jednocześnie o 14 proc. spadła wartość płatności realizowanych w terminie. Poziom złych długów, tj. rozliczeń najbardziej przeterminowanych i praktycznie niemożliwych do ściągnięcia, zwiększył się do 20 proc. - pisze "Rzeczpospolita".

Finansowa zapaść zaczęła się wiosną 2008 r. Od tego czasu spada tempo spłaty zobowiązań wobec dostawców paliwa. Najpierw opóźniały je wysokie ceny oleju napędowego. Teraz przewoźników dobija brak zleceń od eksporterów. Transportowcom coraz trudniej znaleźć pieniądze na spłatę zobowiązań.

W branży stalowej, równie mocno poszkodowanej przez kryzys, średnie opóźnienie w płatnościach skoczyło z dwóch do pięciu tygodni. Poziom złych długów wzrósł trzykrotnie. O niemal 30 proc. spadła wielkość należności spłacanych terminowo.

W branży budowlanej poziom złych długów hurtowni materiałów wzrósł w ciągu minionego roku niemal czterokrotnie. Z kolei średnie opóźnienia płatności w firmach zajmujących się termoizolacją wydłużyły się o tydzień wobec stycznia 2008 r. i teraz sięgają prawie czterech tygodni.

Zdaniem Jakuba Farysia, szefa Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, zatory płatnicze pomógłby zredukować dostęp do kredytów. Ale firmy mają z tym coraz większe problemy.

Euler Hermes wylicza, w 2008 r. najwięcej upadłości było w produkcji, usługach i budownictwie. W tym ostatnim o 40 proc. wzrosła także liczba windykacji, a ich wartość prawie się podwoiła - czytamy w "Rzeczpospolitej".