Nie tylko moskiewskie notowania lecą w dół. WIG20 wystartował dzisiaj z wynikiem słabszym o prawie 3 proc. od wczorajszego. Kiedy Kongres odrzucił plan Paulsona, Indeksy na Wall Street spadły o kilkaset punktów. Fatalnie wystartowały również giełdy w Londynie - FTSE 100 spadł tuż po otwarciu notowań o 2,21 proc., Paryżu - CAC 40 o 1,96 proc., Frankfurcie - DAX 30 o 2,19 proc.

>>>USA nie uratują banków. Giełda w rozsypce

Pierwszym dużym rynkiem, na którym zawieszono notowania, jest Moskwa. Akcjami nie można już handlować na dwóch największych giełdach w Rosji - RTS i MICEX. Indeks RTS spadł w poniedziałek o 7,1 proc., MICEX - o 5,5 proc.

Rosyjscy eksperci są już zdania, że światowego kryzysu nie da się już powstrzymać. W Rosji władze starają się jednak łagodzić jego skutki. Premier Władimir Putin pozwolił Bankowi Centralnego na udzielanie kredytów dla banków komercyjnych do łącznej wysokości 50 mld dolarów.

Ale nie odwróci to fali kryzysu. W najbliższych latach gospodarka rosyjska będzie rozwijać się dużo wolniej, niż przewidywano. Niezależni eksperci mówią teraz, że wzrost PKB w przyszłym roku spadnie do 4 proc., a w 2010 r. PKB w Rosji może nawet się zmniejszyć. Tego zdania jest analityk Igor Nikolaiew. Podkreśla on jednak, że spadek PKB może być krótkotrwały i potrwać tylko rok lub dwa.

Wielcy inwestorzy uciekają z Rosji, odkąd okazało się, że biznes na rosyjskich surowcach wcale może nie być taki opłacalny. Kryzys skutecznie zbił ceny surowców. A to główny towar eksportowy Rosji, ktory nakręca gwałtowny rozwój kraju.