Informacja, którą wczoraj ujawnił jeden z największych banków na Starym Kontynencie, wywołała szok na europejskich rynkach finansowych. Ta potężna instytucja, założona w 1862 roku przez Napoleona II straciła niemal 5 miliardów euro na kontraktach na indeksy europejskich giełd. Za tę katastrofę odpowiedzialny jest jeden człowiek - młody pracownik banku, który grał na rynku kontraktów na indeksy europejskich parkietów. Ponosił cały czas straty, które jednak udawało mu się ukrywać.

Władze banku nie ujawniły nazwiska pechowego tradera. Prezes Societe Generale Daniel Bouton poinformował tylko, że nie wie, gdzie znajduje się winowajca. Według agencji Reutera to Jerome Kerviel, makler, który dopiero od niedawna zajmował się inwestowaniem pieniędzy.

Bouton podał się do dymisji, ale rada nadzorcza Societe Generale jej nie przyjęła. Posady stracili natomiast bezpośredni przełożeni maklera.

Bank dowiedział się o całej sprawie w ubiegły piątek, a rynek dopiero wczoraj rano. Z informacji „WSJ Polska” wynika jednak, że od poniedziałku plotka o olbrzymich stratach Societe Generale krążyła już w kręgach finansowych.