W czerwcu na jedną ofertę w urzędzie pracy przypadało aż 40 chętnych - wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego. To ponad dwa razy więcej niż przed rokiem. W lipcu sytuacja wciąż się pogarszała, choć to zazwyczaj najlepszy czas na znalezienie zatrudnienia. Przybyło kolejne 18,2 tysięcy bezrobotnych w porównaniu z czerwcem, a w tym samym czasie ubyło o 28 procent ofert pracy w stosunku do ubiegłego roku.

Analitycy są przekonani, że praca w Polsce staje się dobrem luksusowym. "Liczba bezrobotnych przypadających na jedną propozycję zatrudnienia z pośredniaka rośnie i nic nie wskazuje, aby ta sytuacja szybko się zmieniła. Dzieje się tak, gdyż redukcje pracowników dotyczą nie tylko jak do tej pory przemysłu, ale również handlu i usług. Firmy tną zatrudnienie, bo słabnie konsumpcja na rynku wewnętrznym" - tłumaczy Adam Antoniak, ekonomista banku BPH.

>>> Zakłady Cegielskiego zwolnią 560 osób

Propozycji zatrudnienia będzie w kolejnych miesiącach coraz mniej, ponieważ nasilają się problemy finansowe przedsiębiorstw. Sytuacja pogorszy się w końcu roku - podkreśla Marta Petka-Zagajewska ekonomistka z Raiffeisen Bank Polska. Wtedy bowiem będzie mniej robót sezonowych, znikną te w rolnictwie, ogrodnictwie, leśnictwie, budownictwie i gastronomii. A to spory rynek, według szacunków Invest-Banku daje on pracę 180-200 tysięcy osób.

Ale to nie koniec złych wieści. "Stopa bezrobocia może być w końcu roku wyższa niż w lipcu o 1-2 punkty procentowe, kiedy wyniosła 10,8 procent" - stwierdziła kilka dni temu Jolanta Fedak, minister pracy i polityki społecznej. Jeśli sprawdzi się czarny scenariusz resortu pracy, liczba bezrobotnych przekroczy w Polsce 2 miliony osób.

>>> Tak zabezpieczysz się przed bezrobociem

Przyjmując bardzo optymistyczne założenie, że w grudniu tego roku, tak jak w końcu 2008 roku, w urzędach pracy będzie 30 tysięcy ofert zatrudnienia, wówczas na jedną przypadnie nie jak teraz, około 40 bezrobotnych, ale aż 70.

Zdaniem ekonomistów perspektywy są złe. "Nie widzę szans, aby w najbliższych kilkunastu miesiącach ta niekorzystna tendencja została zahamowana, poza okresami, w których pojawiać się będą prace sezonowe" - mówi Piotr Kalisz, główny ekonomista Citi Handlowego.

Analitycy nie mają złudzeń, przybywać będzie długotrwale bezrobotnych, a już teraz jest ich bardzo wielu. Według danych GUS w czerwcu 43 procent zarejestrowanych nie miało pracy już od ponad roku.