JOANNA ZIELEWSKA: W jaki sposób w czasie kryzysu finansowego zmieniło się nastawienie banku do finansowych potrzeb przedsiębiorców?
PIOTR CZARNECKI*: Bank jest specyficznym rodzajem przedsiębiorstwa, które szczególną wagę musi przykładać do ryzyka - nie może przecież narażać na niebezpieczeństwo środków przyjętych od deponentów. Ta zasada obowiązuje zarówno w czasach prosperity, jak i podczas dekoniunktury. Jednak kryzys, w tym tak poważny jak obecny, wymaga od banków wyjątkowej ostrożności, gdyż do typowego dla spowolnienia gospodarczego pogorszenia jakości aktywów doszły nieodczuwane od lat kłopoty sektora bankowego z płynnością oraz brak możliwości pozyskania kapitału na rynku. Ta sytuacja dotyczy wszystkich rozwiniętych krajów. Jej wyjątkowość odzwierciedlają upadłości wielu banków i gigantyczna pomoc państw liczona w setkach miliardów euro, wspierająca sektor finansowy. Ograniczenie dostępu do finansowania dla firm, o czym mówi się w wielu mediach, jest właśnie efektem nałożenia się na siebie skrajnie niekorzystnych czynników. Warto jednak wyjaśnić jedną sprawę: nieznaczny wzrost akcji kredytowej polskich banków od początku roku to nie tylko skutek zaostrzenia rygorów przy pożyczaniu pieniędzy przez banki, ale także istotnie mniejszy popyt na kredyty. Inwestycje, jak pokazują statystyki GUS za I kwartał tego roku, zwiększyły się minimalnie, a w kolejnych kwartałach będą prawdopodobnie spadać, gdyż firmy mają coraz większe niewykorzystane moce produkcyjne oraz problemy ze zbytem. Gdyby nie dostosowanie w postaci znacznego osłabienia złotego, sytuacja mogłaby być dramatyczna. W ostatnich latach przedsiębiorcy inwestowali z nadzieją, że wzrost gospodarczy w Polsce utrzyma się na poziomie powyżej 5 proc. Dlatego np. leasing, który jest bardzo wiarygodnym barometrem inwestycji, mógł przyrastać w tempie 30-50 proc. rocznie. Tymczasem wzrost PKB oscyluje teraz wokół zera. W reakcji leasing w I kwartale odnotował spadek o 1/3 w ujęciu rok do roku.

Przyzna pan jednak, że firmy mają trudności z otrzymaniem kredytów i są one droższe...
W tak trudnych warunkach banki musiały zrewidować swoje podejście do finansowania przedsiębiorstw. Jednak nie oznacza to wcale, że ze strachu przed ryzykiem przestano udzielać jakichkolwiek kredytów. Po prostu jeszcze uważniej przyglądamy się sytuacji finansowej naszych klientów, obserwujemy kondycję rynków, na których działają, analizujemy możliwe scenariusze wpływu na branżę oraz samą firmę. Teraz, bardziej niż kiedykolwiek, liczy się elastyczność, indywidualne podejście, umiejętność wytypowania firm, które z kryzysu wyjdą wzmocnione, i tych, które mogą upaść. Dlatego, choć niektóre branże odczuwają kryzys boleśniej, nie oznacza to wcale, że spółka z takiego sektora nie ma szans na finansowanie. Przecież kryzys nie wycina wszystkich firm w danym sektorze, tylko z reguły te najsłabsze. Nie jest również prawdą, że kredyt stał się droższy. Proszę zauważyć, że sumaryczny koszt kredytu pozostał na prawie niezmienionym poziomie, bowiem przy wyższych marżach kredytów, a są one bezpośrednio pochodną wyższych kosztów pozyskania środków przez banki, wskutek drastycznej obniżki stóp bazowych (stawek LIBOR czy WIBOR), nominalne oprocentowanie bywa czasem nawet korzystniejsze niż przed kryzysem.

Czy konieczne ograniczenie bezpośredniego finansowania kredytem sprawiło, że bank zanotował znaczące wpływy ze sprzedaży produktów mogących stanowić alternatywę dla kredytu?
Wiadomo, że dla każdej firmy najważniejsze jest utrzymanie płynności, dlatego szczególnego znaczenia nabierają środki obrotowe. Z powodu rosnącego ryzyka kredytowego z sukcesem namawiamy przedsiębiorców do korzystania z faktoringu, który przynosi im dużo lepszy efekt niż kredyt obrotowy czy kredyt w rachunku bieżącym, natomiast dla banku jest bezpieczniejszy. Potwierdzeniem użyteczności faktoringu jest wzrost wartości wykupionych wierzytelności w naszym banku o 9 proc. w I kwartale, podczas gdy cały rynek zwiększył się o 2 proc. Udało nam się to pomimo spadającej aktywności firm i ich mniejszych obrotów. Takie tempo wzrostu podtrzymaliśmy w kolejnych dwóch miesiącach. Podobnie chętnie udzielamy innych rodzajów finansowania strukturyzowanego, np. prefinansowania projektów, gdyż mamy wówczas kontrolę nad przepływem płatności. Natomiast zawsze na kredyt, z adekwatną ceną, może liczyć firma, która ma zdrowe przepływy gotówkowe i solidną bazę kapitałową. Z pewnością pomocne dla zwiększenia akcji kredytowej w tych trudnych czasach byłoby wprowadzenie w życie nowego programu poręczeń i gwarancji zapowiadanego przez rząd. Ryzyko kredytowe jest bardzo duże i niestety ciągle rośnie, a mimo że wskaźniki wypłacalności polskich banków są na bezpiecznym poziomie, to nie dają dużego pola manewru do zwiększania akcji pożyczkowej. Dlatego z niecierpliwością czekamy na szybkie uzgodnienie sensownych warunków współpracy z Bankiem Gospodarstwa Krajowego w kwestii gwarancji i poręczeń, tak ważnych szczególnie dla sektora małych i średnich przedsiębiorstw.

Co radzi pan firmie, która przychodzi do banku z problemami? Okazuje się, że biznes się załamał, nie ma środków na zapłacenie raty kredytu... Czy bank pomoże wyjść z opresji, czy też od razu skorzysta z zabezpieczeń albo złoży wniosek o upadłość?
Najważniejsze to jak najszybciej skontaktować się z bankiem i grać w otwarte karty, bo tylko wspólnie możemy znaleźć sposób na uratowanie firmy z jednoczesnym dotrzymaniem jej zobowiązań wobec banku. Nam nie zależy na przejmowaniu zabezpieczonego majątku, który bardzo często jest trudno spieniężyć. Jednym ze sposobów, jaki podpowiadamy, jest ograniczenie skali działania, pozbycie się części najmniej efektywnego majątku, co także pomoże spłacić część kredytu i obniżyć miesięczne płatności. Już przed rokiem ostrzegaliśmy wielu naszych klientów, że idą trudne czasy, żeby uważali ze skalą inwestycji. Część z nich posłuchała i dziś ma się dobrze, inni pozostali głusi, wzięli pieniądze i dziś zadłużenie im ciąży, a produkcji nie mogą sprzedać. Cały gospodarczy świat przechodzi dziś tzw. delewarowanie. W skali globalnej doszło do przeinwestowania, m.in. dlatego że pieniądz był bardzo tani. I teraz musi nastąpić dostosowanie do nowych warunków działania, weryfikacji realnego popytu, podaży i cen.

Czego tak naprawdę przedsiębiorcy z sektora MŚP szukają dziś w banku? Czy nadal priorytetem są pieniądze, czy może większego znaczenia nabiera sfera doradztwa finansowego, a nawet strategicznego?
Banki nie zajmują się konsultingiem biznesowo-strategicznym sensu stricto, gdyż wtedy musiałyby znać się w szczegółach na wszystkich dziedzinach biznesu. Czym innym jest ocenić ryzyko przedsięwzięcia czy standing finansowy firmy, a czym innym podejmować kierunkowe decyzje zarezerwowane dla właścicieli. Wspieramy za to naszych klientów w znajdowaniu optymalnych form finansowania i prowadzenia działalności gospodarczej od strony finansowej. Stąd usprawnienia w systemach elektronicznych, dalsza rozbudowa bankowości mobilnej czy doradztwo przy wykorzystaniu funduszy unijnych. W lutym daliśmy małym i średnim firmom dostęp do elektronicznej platformy wymiany walut, z której korzysta już ponad 2 tys. podmiotów gospodarczych. Od dwóch miesięcy nasi klienci faktoringowi mogą korzystać z nowego produktu - inkasa, który zapewnia ewidencję wierzytelności, efektywny monitoring spłat i pakiet czynności windykacyjnych. To wszystko służy obniżaniu kosztów, kontrolowaniu płynności i generalnie poprawianiu efektywności funkcjonowania firmy. Te wydawałoby się czasem małe rzeczy mogą zdecydować o przetrwaniu na wymagającym rynku. Nie ograniczamy się jedynie do utrzymywania relacji biznesowych z klientami, ale staramy się też ich edukować przez organizację szkoleń.

Na czym polega kompleksowość obsługi małej i średniej firmy w wydaniu Raiffeisen Bank Polska? Które elementy mogą stanowić o przewadze konkurencyjnej banku na trudnym rynku?
Nowoczesna bankowość to stała i długofalowa współpraca z klientem, zarówno korporacyjnym, jak i indywidualnym. To bankowość relacyjna, w której bank pełni rolę doradcy klienta, włączając się aktywnie w jego biznes. Taka właśnie jest filozofia działania Raiffeisen - mała czy średnia firma dostanie u nas wszystko dopasowane do jej specyficznych potrzeb, również te instrumenty, które są w innych instytucjach dostępne tylko dla większych przedsiębiorstw. Spółka prowadząca wymianę handlową z zagranicą może skorzystać ze wspomnianej platformy wymiany walut - jest ona zintegrowana z rachunkiem klienta, dlatego wszystkie transakcje od razu znajdują na nim swoje odzwierciedlenie. Do tego proponujemy, w jaki sposób ograniczyć ryzyko walutowe czy stopy procentowej, zaś limity kredytowe powiększamy o limity faktoringowe. Coraz częściej firmy przekonują się też, że faktoring to nie tylko finansowanie, ale też ewidencja i monitoring wierzytelności oraz dyscyplina płatnicza partnerów, a czasem też konieczna windykacja należności. Przedsiębiorcy nie muszą przychodzić do oddziału banku, ale są obsługiwani u siebie bądź korzystają z pomocy wyznaczonego opiekuna w telefonicznej strefie obsługi biznesu. W dobie trudności ze zdobyciem długoterminowego, inwestycyjnego finansowania jesteśmy jednym z nielicznych banków, które dają polskim przedsiębiorcom dostęp do różnych programów unijnych. Najnowsza inicjatywa w tym zakresie to kredyty technologiczne dla sektora MŚP. Przy takich programach pomagamy i doradzamy w technicznym zdobyciu dofinansowania z UE, pokonaniu biurokratycznych meandrów i zakończeniu inwestycji ze wspólnym sukcesem

* Piotr Czarnecki, prezes Raiffeisen Bank Polska