"Stop" dla tranzytu gazu do Europy
Sąd Gospodarczy Kijowa zabronił ukraińskiemu dystrybutorowi przesyłać rosyjski gaz na Zachód. Decyzję o wznowieniu tranzytu uzależniono od podpisania nowej tranzytowej umowy z Rosją. Chodzi o to, by wymusić na Moskwie zmianę stanowiska. Ta, bowiem, częściowo zakręciła Ukraińcom kurek z surowcem. Częściowo, bo Moskwa nie chce, by gaz miała Ukraina, ale Europa i owszem.
- Rosja udławi się tym gazem
- Prezydent: Unia jest za miękka wobec Rosji
- Rosja odcięła gaz części Europy
- Niemcy nie chcą rosyjskiego gazu
- Rosja: Ukraina nie ma wstydu kradnąc gaz
- Będziemy narzekać na brak gazu za 10 dni
- Moskwa zagrała z Ukrainą va banque
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 23°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Spółka paliwowa Naftohaz Ukrainy nie może przesyłać rosyjskiego gazu tranzytem przez Ukrainę według stawki z ubiegłego roku - uznał sąd. Ubiegłoroczna taryfa - którą Ukraińcom
płacili Rosjanie - to 1,6 dolara za tysiąc metrów sześciennych.
Decyzja sądu oznacza więc, że ukraiński wymiar sprawiedliwości wziął stronę swego rządu, który chce podwyżki. Mówi się o pobieraniu kwoty za tranzyt sięgającej 2 dolarów za tysiąc
metrów sześciennych surowca przeznaczonego na europejski rynek.
Rząd Julii Tymoszenko wojuje z Kremlem o ceny dostaw z Gazpromu od dłuższego czasu. Strony nie podpisały nowej umowy na dostawy, bo Gazprom chce, by Ukraina płaciła rynkowe taryfy. Kijów chce
płacić 201 dolarów za tysiąc metrów sześciennych gazu przeznaczonego na ukraiński rynek, a Gazprom mówi o kwocie nawet 450 dolarów.
Kością niezgody są też oczywiście ceny za tranzyt oraz gazowy dług Ukrainy, który - według Rosjan - wynosi 2 miliardy dolarów. Naftohaz Ukrainy zdobył już część pieniędzy, ale
twierdzi, że nie zapłaci więcej niż 1,5 miliarda.










































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!