Prywatne leczenie: coraz drożej, coraz gorzej
Dwa miesiące na USG, miesiąc do dentysty, dwa tygodnie do ginekologa - tyle trzeba czekać czasami w prywatnych lecznicach. Wada kulawego, publicznego systemu zdrowia udziela się prywatnemu. Polacy tak go polubili, że aż się zakorkował. Poza czasem oczekiwania i liczbą pacjentów rosną też ceny. Spada jedynie... jakość leczenia.
- Reforma zdrowia trafi do kosza
- Kopacz: Mam plan B dla ratowania szpitali
- Rząd i tak przekształci szpitale w spółki
- Powiedz lekarzowi, jak boli
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 23°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jak szacuje "Gazeta Prawna" w przyszłym roku z prywatnych szpitali i przychodni skorzystają 2 miliony Polaków. Zostawimy tam 5 miliardów złotych, głównie w abonamentach. I nie odstraszają nas, rosnące średnio 25 proc. rocznie, ceny usług. Bo udział w rynku prywatnej służby zdrowia wzrósł w ciągu kilku lat z 1 do 10 proc. Spółki zarabiają na tym krocie. Niestety, kosztem pacjentów.
"Okresowo w niektórych lokalizacjach poziom dostępności usług ulega wahaniom" - przyznaje dyplomatycznie Bartosz Maciejewski z Medicovera. Dobrze jest wtedy jak płacisz abonament i nie chorujesz - takie głosy można usłyszeć coraz częściej od rozgoryczonych pacjentów.










































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!