Indeks WIG20 spadł poniżej bariery 2000 tysięcy punktów. Nie można już mówić o tym, że była to jakaś psychologiczna bariera, bo inwestorzy nie mieli złudzeń co do tego, że głębokie spadki były nieuchronne. Sprzedawali tyle akcji, ile się dało.

Nasi inwestorzy obserwowali po prostu to, co się działo na rynkach amerykańskim i azjatyckim. Tam ich koledzy realizowali zyski, czyli - innymi słowy - sprzedawali akcje, bo chcieli zarobić, choć trochę, po chwilowych wzrostach na początku tygodnia.

Polską giełdę pociągnął w dół głównie gigant miedziowy KGHM. Notowania jego akcji spadły m.in. dlatego, że cena miedzi na światowych rynkach gwałtownie spada.

GPW nie pomogły też informacje, które napływały do Polski zza oceanu. Departament Handlu USA podał, że sprzedaż detaliczna we wrześniu spadła o 1,2 proc. w stosunku do sierpnia. To największy spadek od trzech lat.