Nie pomogła reanimacja. Giełda na deskach
Giełda w Polsce - podobnie jak w innych krajach - leży znów na deskach. Cios, w postaci masowej wyprzedaży akcji, okazał się dziś zbyt silny, by zatrzymać spadki indeksów. WIG20, pokazujący konddycję największych spółek naszej giełdy, spadł aż o 6,29 proc. Co gorsza, okazuje się, że próby reanimacji w postaci kolejnych zapewnień rządów o pomocy publicznej dla sektora bankowego pomagają GPW tylko na chwilę.
- Unia sprząta po kryzysie finansowym
- Rząd nic nie robi na wypadek krachu
- Warszawska giełda lepsza niż Wall Street
- Czarny piątek warszawskiej giełdy
- Panika na azjatyckich giełdach
- Na ile zaraźliwa jest węgierska grypa
- Analitycy: Może być jeszcze gorzej
- Znowu wielki krach na giełdzie
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Indeks WIG20 spadł poniżej bariery 2000 tysięcy punktów. Nie można już mówić o tym, że była to jakaś psychologiczna bariera, bo inwestorzy nie mieli złudzeń co do tego, że głębokie
spadki były nieuchronne. Sprzedawali tyle akcji, ile się dało.
Nasi inwestorzy obserwowali po prostu to, co się działo na rynkach amerykańskim i azjatyckim. Tam ich koledzy realizowali zyski, czyli - innymi słowy - sprzedawali akcje, bo chcieli zarobić,
choć trochę, po chwilowych wzrostach na początku tygodnia.
Polską giełdę pociągnął w dół głównie gigant miedziowy KGHM. Notowania jego akcji spadły m.in. dlatego, że cena miedzi na światowych rynkach gwałtownie spada.
GPW nie pomogły też informacje, które napływały do Polski zza oceanu. Departament Handlu USA podał, że sprzedaż detaliczna we wrześniu spadła o 1,2 proc. w stosunku do sierpnia. To największy spadek od trzech lat.




















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!