Bartłomiej Marczak ma 30 lat i pracuje w jednej z dużych warszawskich firm. Jego celem było 65-metrowe mieszkanie na Ursynowie. "Ubiegałem się o kredyt we frankach szwajcarskich i dwa tygodnie temu dostałem ważną przez miesiąc zgodę na udzielenie pożyczki. Teraz jednak bank uznał, że musi raz jeszcze rozpatrzyć moje podanie" - mówi DZIENNIKOWI.

W podobnej sytuacji jak Marczak znalazło się w ostatnich dniach wielu kredytobiorców. O podobnych zagraniach ze strony banków mówią nam niemal wszyscy znani doradcy kredytowi. "Miałem klienta umówionego na podpisanie umowy z Millennium na wtorek 16.30. Bank jednak zadzwonił i odwołał wszystko, zawiadamiając, że raz jeszcze zostanie rozpatrzony wniosek tej osoby" - twierdzi rozmówca DZIENNIKA. "Z kolei moi klienci poumawiani z Polbankiem nie mogą się doczekać nawet samego terminu podpisania umowy. Od kilku dni bank ten codziennie przesuwa to i zmienia zasady, na jakich ma przyznać kredyt" - dodaje.

Anita Beńko, doradca z Open Finance, i jej klient od kilku dni tak właśnie czekają na decyzję tego banku. "Jeszcze kilkanaście dni temu spełniał on wszystkie warunki. Okazało się jednak, że zasady przyznawania kredytów w Polbanku zmieniły się i z kredytu na starych warunkach nic nie wyjdzie" - mówi Beńko. Mówi, że w jej oddziale każdy z 11 doradców ma przynajmniej jednego klienta w podobnej sytuacji.

Banki tłumaczą, że zmiany, które wprowadziły, są po to, by zapobiec dalszemu kryzysowi. "Nasi klienci biorą średnio kredyt mieszkaniowy na 67 proc. wartości mieszkania. Więc nowe zasady nie powinny gwałtownie zmniejszyć liczby osób, które dostaną zgodę na pożyczkę" - powiedział nam rzecznik banku Millennium Wojciech Kaczorowski.

Inaczej widzą to doradcy kredytowi. Małgorzata Skwierczyńska z Money Expert ma spore problemy z nagle wypowiadanymi zgodami na kredyty. "Wśród naszych klientów przeważają osoby, których wnioski banki poddały ponownej analizie" - mówi DZIENNIKOWI.

Część analityków zwraca uwagę, że rewizja wstępnych decyzji kredytowych niefortunnie zbiegła się w czasie z potężnym boomem kredytowym pierwszych dni października, co jeszcze potęguje jej efekt. Według ekspertów Open Finance i Expandera w ostatnich dwóch tygodniach zainteresowanie było tak duże jak w najgorętszym momencie 2006 r. "W efekcie problem z nagle odwołanymi umowami może dotyczyć nawet kilkudziesięciu tysięcy klientów, którzy poznajdywali mieszkania, dostali od banków zgody na kredyt i podpisali umowy przedwstępne na zakup lokalu" - mówi DZIENNIKOWI Paweł Majtkowski z Expandera.

Prawnicy ostrzegają, że klienci w takiej sytuacji mają nikłe szanse na zwrot pieniędzy od banku i że rewidując zasady przyznania kredytu przed podpisaniem umowy, instytucje bankowe w żaden sposób nie naruszają prawa.

"Banki mają zastrzeżone w regulaminie, że mogą zmienić zasady udzielania kredytów i wycofać wstępne zgody na udzielenie pożyczki w sytuacji nagłych zmian na rynku. A z taką właśnie sytuacją mamy teraz do czynienia" - mówi DZIENNIKOWI mecenas Jerzy Bańka ze Związku Banków Polskich. "Szczególnie że banki nie zobowiązywały się żadną promesą na udzielenie kredytu, a to, czym dysponują klienci, to tylko komputerowe wydruki symulacji kredytowych" - dodaje.

Marczak, który swój kredyt miał obiecany w Polbanku, nie zamierza się bić. Jego doradca w ogóle zawiesił rozmowy z tym bankiem. "Teraz cieszę się, że nie podpisałem umowy przedwstępnej za mieszkanie i nie zapłaciłem 10 proc. jego wartości. Nie wiem, czy udałoby mi się dopłacić resztę" - mówi.