Rząd nic nie robi na wypadek krachu
W sytuacji załamania się giełdy, złotego czy eksportu urzędnicy rozłożą ręce. W dwóch resortach, które powinny o tym pomyśleć, nie przygotowano żadnych procedur osłabiających skutki krachu docierającego z USA do Europy. Dziennik.pl pytał o analizy w Ministerstwie Gospodarki i resorcie finansów.
- Islandia bankrutuje
- Zachód poprosi o pomoc Chiny i Indie
- Pożar na rynkach finansowych parzy Rosję
- Wstydźcie się eksperci. Domy jednak tanieją
- Coraz dłuższy łańcuch wyzwań
- Tilford: Europa zapłaci za gospodarczą pychę
- Ekonomiści: Mamy już światowy krach
- Unia ratuje europejskie banki przed paniką
- Państwo przejmuje banki w Wielkiej Brytanii
- Przepowiedział krach, teraz widzi wojnę
- Czarny piątek warszawskiej giełdy
- Sadowski: To załamanie na lokalnej giełdce
- Zuber: Jesteśmy w dość dobrej sytuacji
- Nie pomogła reanimacja. Giełda na deskach
- Bank chciał pogrążyć Polskę w kryzysie
- Czy oszczędności Polaków są bezpieczne?
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 3°C max. 25°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Ani w departamencie analiz, ani w komórkach prognoz i rozwoju gospodarki nikt nie przygotowuje takich dokumentów" - usłyszeliśmy w biurze prasowym Ministerstwa Gospodarki.
Na pytanie, który z resortów powinien zlecić takie analizy, odpowiedź brzmiała: "to źle postawione pytanie".
Zadzwoniliśmy do Ministerstwa Finansów. Rzeczniczka prasowa resortu również nie słyszała o tym, by jakiekolwiek prace nad scenariuszem wychodzenia z krachu były tam tworzone. "Z tego,
co wiem, to tym zajmował się Komitet Stabilności Finansowej, w skład którego wszedł minister finansów, prezes NBP i przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego. Ale Komitet uznał, że
sytuacja na rynku finansowym w Polsce jest stabilna i nie ma zagrożeń dla systemu" - powiedziała dziennikowi.pl Magdalena Kobos z resortu finansów.
Polska zagrożona?
Warto przypomnieć, że największe instytucje finansowe świata zmieniły swoje przewidywania dotyczące rozwoju Polski. Już nie są tak optymistyczne. BNP
Paribas, JP Morgan czy Morgan Stanley obniżają prognozy wzrostu gospodarczego o jedną piątą jego wartości. Tymczasem w Ministerstwie Finansów wciąż panuje dobry nastrój. Resort wieszczy,
że wzrost osiągnie 4,8 proc. PKB.
Dobry humor udziela się też innym prominentnym politykom, którzy twierdzą, że nie ma potrzeby podejmowania nadzwyczajnych inicjatyw w stylu zwoływania prezydencko-rządowej Rady Gabinetowej.
Nalega na to Lech Kaczyński, argumentując, że trzeba wspólnie radzić nad środkami zaradczymi w sytuacji krachu.
Niemcy też zwrócą wszystko
Tymczasem w Niemczech kanclerz Angela Merkel ogłosiła, że z powodu kryzysu rząd podejmie nadzwyczajne działania w postaci zabezpieczenia lokat klientów
niemieckich banków. W sytuacji niewypłacalności banków ich klienci dostaną swoje pieniądze z budżetu. Podobnie ma być w Irlandii, Grecji, Wielkiej Brytanii i Islandii. Wszędzie
zabezpieczenia wkładów są bardzo wysokie.
















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!