"Ani w departamencie analiz, ani w komórkach prognoz i rozwoju gospodarki nikt nie przygotowuje takich dokumentów" - usłyszeliśmy w biurze prasowym Ministerstwa Gospodarki. Na pytanie, który z resortów powinien zlecić takie analizy, odpowiedź brzmiała: "to źle postawione pytanie".

Zadzwoniliśmy do Ministerstwa Finansów. Rzeczniczka prasowa resortu również nie słyszała o tym, by jakiekolwiek prace nad scenariuszem wychodzenia z krachu były tam tworzone. "Z tego, co wiem, to tym zajmował się Komitet Stabilności Finansowej, w skład którego wszedł minister finansów, prezes NBP i przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego. Ale Komitet uznał, że sytuacja na rynku finansowym w Polsce jest stabilna i nie ma zagrożeń dla systemu" - powiedziała dziennikowi.pl Magdalena Kobos z resortu finansów.

Polska zagrożona?

Warto przypomnieć, że największe instytucje finansowe świata zmieniły swoje przewidywania dotyczące rozwoju Polski. Już nie są tak optymistyczne. BNP Paribas, JP Morgan czy Morgan Stanley obniżają prognozy wzrostu gospodarczego o jedną piątą jego wartości. Tymczasem w Ministerstwie Finansów wciąż panuje dobry nastrój. Resort wieszczy, że wzrost osiągnie 4,8 proc. PKB.

Dobry humor udziela się też innym prominentnym politykom, którzy twierdzą, że nie ma potrzeby podejmowania nadzwyczajnych inicjatyw w stylu zwoływania prezydencko-rządowej Rady Gabinetowej. Nalega na to Lech Kaczyński, argumentując, że trzeba wspólnie radzić nad środkami zaradczymi w sytuacji krachu.

Niemcy też zwrócą wszystko

Tymczasem w Niemczech kanclerz Angela Merkel ogłosiła, że z powodu kryzysu rząd podejmie nadzwyczajne działania w postaci zabezpieczenia lokat klientów niemieckich banków. W sytuacji niewypłacalności banków ich klienci dostaną swoje pieniądze z budżetu. Podobnie ma być w Irlandii, Grecji, Wielkiej Brytanii i Islandii. Wszędzie zabezpieczenia wkładów są bardzo wysokie.