W opublikowanej wczoraj analizie KE napisała, że "wzrost polskiej gospodarki pozostaje mocny mimo pogorszenia warunków zewnętrznych", podkreślając, że pozytywną niespodzianką były bardzo dobre wyniki gospodarki w drugim kwartale. Według KE siłą polskiego wzrostu gospodarczego pozostaje popyt wewnętrzny. "To dobra wiadomość. Sytuacja, w której prognozy wzrostu PKB są korygowane w dół dla krajów Europy Zachodniej, a dla Polski rewidowane w górę, pokazuje, że polska gospodarka pozostaje silna dzięki dynamicznej konsumpcji krajowej mimo gorszej koniunktury u naszych partnerów eksportowych" - mówi ekonomistka Banku BPH SA Maja Goettig.

Na tle pozostałych państw Europy wypadamy bardzo dobrze. Dla całej UE obniżono szacunki tempa wzrostu do 1,4 proc. z 2 proc. wcześniej, a dla strefy euro do 1,3 proc. z 1,7 proc. Przy obliczeniach brano pod uwagę najnowsze projekcje dla krajów generujących łącznie około 80 proc. PKB UE, czyli Francji, Niemiec, Włoch, Holandii, Polski, Hiszpanii oraz Wielkiej Brytanii. Spośród nich tylko Polska może pochwalić się prognozą wzrostu zrewidowaną w górę.

Mimo aktualnych, nie najlepszych prognoz dla Starego Kontynentu prezes Europejskiego Banku Centralnego Jean-ClaudeTrichet powiedział wczoraj, że w najbliższych latach sytuacja gospodarki Eurolandu zacznie stopniowo się poprawiać. Problemem całej Europy jest natomiast inflacja. Trichet ostrzegł, że mimo niedawnego spadku z rekordowego poziomu 4,0 proc. w lipcu pozostanie ona wysoka. KE zaś szacuje, że inflacja mierzona indeksem HICP w strefie euro wyniesie w tym roku 3,6 proc., a w całej UE 3,8 proc. W Polsce znajdzie się na poziomie 4,5 proc. Poprzednia prognoza mówiła o 4,3 proc.