Rozmowy między Rosją a Ukrainą trwały do ostatniej chwili. Bo moskiewskie ultimatum upływało dzisiaj o godzinie 16.00. Dopiero prezydent Juszczenko, który poleciał do Rosji, przekonał Władimira Putina, by ten nie pozwolił zakręcić kurka Ukrainie.

Gazprom groził, że jeśli do dziś rozmowy z Kijowem nie przyniosą rezultatu, to zakręci kurki z gazem o godzinie 18.00 (godzina 16.00 czasu polskiego). Tak się jednak nie stało.

Co prawda, Rosjanie chcą narzucić Ukraińcom nowe, twarde warunki kupowania gazu. Ma się tym jednak zająć specjalna ukraińsko-rosyjska grupa robocza.

Premier Ukrainy Julia Tymoszenko deklaruje, że jej kraj jest gotów zapłacić długi. Ale według cen zapisanych w umowach i dotyczących surowca wydobywanego w Azji Środkowej. Tymczasem Gazprom wyliczył zaległości według stawek za rosyjski gaz, który jest prawie dwa razy droższy. Stąd różnica: Ukraina uważa, że jej dług wynosi niewiele ponad miliard dolarów, a Rosjanie szacują go na półtora miliarda dolarów.