Zazwyczaj trudno jest opisywać takie dni, jak ostatnie, kiedy to inwestorzy zalewani pesymistycznymi newsami, zaczynają w pewnym momencie przechodzić nad nimi do porządku dziennego (moment ten jest najtrudniejszy do uchwycenia) i jedna mała iskierka optymizmu wystarczy do tego, aby rynki ruszyły w górę, po części napędzane przez pokrywających krótkie pozycje (tzw. short covering) - pisze Marek Rogalski, analityk DM BOŚ

Bo trudno jednoznacznie wskazać optymistyczną informację, która wywołała wczorajsze silne odbicie na giełdach – po prostu inwestorzy uznali, iż jest po prostu "tanio”, a ostatnie spadki euro były nadmierne, gdyż zagrożone państwa z południa Europy starają się jednak podejmować działania reformatorskie (w tym tygodniu mieliśmy informacje o pakietach oszczędnościowych w Hiszpanii i we Włoszech). Na notowania wspólnej waluty pozytywnie wpłynęły także zapewnienia ze strony Chin i państw arabskich, iż nie zamierzają redukować swojego zaangażowania w europejskie obligacje.

Bo to nieco niewygodna sytuacja, gdyż może ujemnie wpłynąć na wyceny już posiadanych pakietów. Trzeba jednak pamiętać o tym, że ten temat będzie jeszcze wracać, zwłaszcza, jeżeli Europa będzie się ociągać z gruntownymi reformami, co przyczyni się do powrotu silnych spadków euro.

Warto mieć na uwadze, że ta nieco dziwna nagła poprawa sentymentu na rynkach, może mieć związek z końcem miesiąca, a także dniem wolnym od pracy w Wielkiej Brytanii i USA w najbliższy poniedziałek. Dzisiaj uwaga inwestorów skupi się na danych z USA odnośnie sfery dochodowej i wydatkowej Amerykanów w kwietniu, a także kondycji sektora wytwórczego z rejonu Chicago i nastrojach konsumenckich Uniwersytetu Michigan. A w kraju? Sentyment na giełdach winduje notowania złotego, które po wyraźnym przełamaniu okolic 4,08 zł za euro wczoraj, dzisiaj naruszają poziom 4,05 zł. Dolar tanieje w okolice 3,28 zł. Na rynku cały czas komentuje się wczorajszą decyzję marszałka Komorowskiego ws. nowego szefa NBP, chociaż trudno wyraźnie określić, że to kandydatura Marka Belki wsparła notowania naszej waluty.

EUR/PLN: Wczorajsze złamanie poziomu 4,08 jest sygnałem, iż w ciągu kolejnych dni możemy spaść w rejon 3,98-4,00. Dzisiaj rano testowane były okolice wsparcia na 4,04, od którego na razie się odbiliśmy. Wydaje się jednak, iż jeszcze dzisiaj powinno zostać ono sforsowane.

USD/PLN: Przełamanie 3,28-3,30 jest sygnałem, iż rośnie prawdopodobieństwo głębszej korekty ruchu z kilku ostatnich tygodni. Potwierdzeniem tej koncepcji będzie spadek poniżej 3,25, który może mieć miejsce jeszcze dzisiaj, jeżeli pojawi się stosowne wsparcie ze strony

EUR/USD: W ciągu kolejnych kilkunastu dni nie można będzie wykluczyć spadku nawet w okolice 3,15 (przy założeniu spadku EUR/PLN do 3,98 i wzrostu EUR/USD w okolice 1,26). Po drodze będzie nas czekać test 3,20.

EUR/USD: Widać wyraźnie, że formacja podwójnego dna ze wsparciem w rejonie 1,2150 zaczyna zyskiwać na znaczeniu. Oczywiście zacznie się ona wypełniać dopiero jak dojdzie do naruszenia poziomu 1,2672 (linia szyi), co nie przeszkadza przyjąć założenia o trendzie bocznym 1,2150-1,2650, o czym wspominałem wczoraj po południu. W krótkim okresie ważne będzie sforsowanie oporu na 1,24, co otworzy drogę do ruchu na 1,25. Silnym wsparciem pozostaje rejon 1,2300-1,2330.

GBP/USD: Po wybiciu powyżej 1,4500-1,4530 dzisiaj rano rynek wykonał ruch powrotny. Dzienne wskaźniki zaczynają potwierdzać wzrost. To może sugerować, iż w kolejnych dniach czeka nas test 1,47. W krótkim okresie ważne będzie naruszenie oporu na 1,46.

Sporządził: