W Polsce rodzi się za mało dzieci
W Polsce jest za mało dzieci. To wina fatalnej infrastruktury, systemu podatkowego, czy pomocy państwowej. Jeśli więc wkrótce nie będzie zmiany polityki rządu, to zabraknie rąk do pracy, a pozycja Polski w Europie mocno spadnie.
- Polska w ogonie Europy
- Kosztowny odwyk od rosyjskiego gazu
- Tak powinny wyglądać nowe sądy
- Polskie uczelnie kształcą bezrobotnych
- Urzędnicy niszczą polską gospodarkę
- Prawie połowa Polaków nie pracuje
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 3°C max. 25°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Skutki małej liczby rodzących się dzieci odczuje boleśnie nie tylko gospodarka, finanse publiczne, system emerytalny, firmy czy pracownicy. Będziemy też tracić pozycję w UE. W Polsce polityka rządów od lat wręcz zniechęca do posiadania dzieci. A to jest polityka zabójcza. Rodzące się dzieci są gwarantem rozwoju gospodarki i firm, zapewniają, że na rynku nie zbraknie pracowników, decydują o wypłacalności kraju i systemu emerytalnego.
Od lat brakuje jednak realizacji spójnego, konsekwentnie wdrożonego i wpływającego na rzeczywistość programu polityki rodzinnej. I nie chodzi o rozdawanie pieniędzy rodzicom. Polska jest na to wciąż za biedna. Chodzi o to, aby dla rodziców wychowanie pierwszego dziecka nie było tak traumatycznym przeżyciem, że nie decydują się na kolejne. A na razie często tak właśnie jest.
Demograficzna zapaść
Mimo poprawy wskaźnika urodzeń (w ubiegłym roku urodziło się 425 tys. dzieci), W Polsce, jak określa to GUS, od 1989 roku obserwujemy depresję urodzeniową. W 2008 r. współczynnik dzietności wynosił 1,39. Jest znacznie niższy od wielkości optymalnej, potrzebnej do stabilnego rozwoju demograficznego. Powinien wynosić 2,1 – 2,15. W danym roku 10 kobiet w wieku 15 – 49 lat powinno więc rodzić 21 dzieci. Obecnie rodzą ich 14. Co ważne, to ostatni moment na zmiany. To dlatego, że w tej chwili w dorosłość wchodzą jeszcze roczniki urodzone w wyżu lat 70. i 80. Jeśli nie zdecydują się na dzieci, przepadnie szansa na poprawę sytuacji.
Oprócz negatywnego zjawiska niskiej dzietności wydłuża się też, co jest zjawiskiem pozytywnym, czas trwania życia. W efekcie jednak szybko się starzejemy. Gwałtownie zmniejsza się liczba dzieci i młodzieży (0 – 17 lat). Ich udział w ogólnej liczbie ludności wynosi już 19 proc. A jeszcze w 2000 r. wynosił 25 proc. Będziemy nas też ubywać. Obecnie jest 38,2 mln Polaków. W 2035 roku będzie nas ponad 2 mln mniej – 35,99 mln.
To niedobra informacja dla rynku pracy. Firmom trudniej będzie znaleźć pracowników, a ci, którzy będą pracować, będą drożsi – muszą utrzymywać (wyższe podatki i składki) większą liczbę starszych. Problemy będzie też miał system emerytalny. Co więcej, będzie też maleć nasza rola w UE. Docelowy system głosowania w Radzie Europejskiej (tzw. podwójnej większości), który ma obowiązywać od 2017 r., będzie uwzględniał m.in. liczbę ludności w poszczególnych krajach.
Bieda rodzin
Co ciekawe, Polacy chcą mieć więcej dzieci, niż posiadają. Deklarują, że średnio chcieliby ich mieć 2,3. Mają 1,4. Coś stoi więc na przeszkodzie. Jako najczęstsze przyczyny rezygnacji z posiadania kolejnych dzieci wymieniamy obawę przed utratą pracy, złe warunki mieszkaniowe, brak wsparcia od państwa m.in. w edukacji, wychowaniu, opiece medycznej, chęć robienia kariery czy trudności z godzeniem obowiązków zawodowych i rodzinnych. Na wszystkie te bariery ma wpływ polityka rządów.
Nie chodzi wyłącznie o pieniądze, ale trzeba podkreślić, że wydatki na politykę rodzinną w Polsce należą do najniższych w Europie. Dominują wydatki na emerytury i renty. Eksperci podkreślają, że w Polsce zakłócona została relacja pomocy adresowanej do osób starszych i rodzin wychowujących dzieci. Transfery dla osób starszych (m.in. emerytury) są 3,5-krotnie większe niż udział tych osób w populacji. Między innymi dlatego najbardziej narażone na ubóstwo są właśnie rodziny wychowujące dzieci. Z danych GUS wynika, że poniżej minimum egzystencji w 2008 roku żyło 5,6 proc. Polaków. Ale już 8,8 proc. rodzin wychowujących troje dzieci i aż 17,9 proc. wychowujących czworo lub więcej.
Czytaj dalej>>>















































~ZZZZZZZZZZZZZZZZZZZ2012-01-26 14:59
ZGADZAM SIĘ JAK SZANOWNY PAN TUSK OBIECYWAŁ NAM IRLANDIĘ TO NIECH JĄ POKAŻE. GDYBY NA DZIECI U NAS BYŁBY TAKI SOCJAL JAK TAM TO BY SIĘ DZIECI RODZIŁO ALE, ŻE LEPIEJ NIE DAĆ NIC DO DALEKO NIE TRZEBA SZUKAĆ. PRZY DZISIEJSZYCH CENACH I PODWYŻKACH WSZYSTKIEGO, ZAROBKACH TO CO ONI CHCĄ MIEĆ WYLĘGARNIE? ŚMIECH!!! ZA 50 LAT W NASZYM KRAJU BĘDZIE NAS O POŁOWĘ MNIEJ ALE TO NIE ICH SPRAWA JUŻ BO TEGO NIE DOŻYJĄ TO LEPIEJ SIĘ NACHAPAĆ PÓKI CZAS.
~miśka2011-06-05 18:30
I co zrobisz, Monika? Ja mam 37 lat, nie mam męża, dzieci, żyję ze skromnej renciny. Mieszkam z mamą, emerytką. Na pewno kochałabym te dzieci, ale to jest tylko kłopot na całe życie.
~lili2011-05-21 23:23
Rowniez jestem zdania takiego ze najpierw musi sie poprawic polityka w naszym kraju,ja jestem obecnie w niemczech. Mam 28 lat ale nie mam jeszcze dzieci bardzo bym chciala je miec ale boje sie .W niemczech tez juz nie jest za kolorowo jak sie wszystkim wydaje te 180 eur za dziecko to dla niemcow tez nie wiele wiadomo lepiej niz w polsce ale tych dzieci tez nie jest tu za wiele.Chcialabym wrocic to polski ale boje sie o prace ze jej tam nie dostane tu na emigracji wcale nie jest tak pieknie zarobic sie da ale trzeba sie rowno na pracowac.pracuje jako opiekunke jest to ciezka praca- nic latwego.jestem tu juz 3 lata i wcale sie tu nie czuje u siebie .
~micha 2432011-01-20 23:45
Powiem tak dzieci wpolsce nie opłaca sie rodzic bo panstwo nie daje pieniedzy. . Niech głupi rzad wezmie sie do roboty i naprawde zacznie cos robic bo jak tak dalej pojdzie to wpolsce nie bedzie miał kto pracowac za pare lat!!! Bo za co!!!Jak ludzie takie grosze zarabiaja a te swinie rzadowe rozkradaja panstwo!!! Skandal i zenada!!! Ludzie powini wpolsce sie zbuntowac i wyjsc na ulice zeby sie cos tutaj zmieniło, dlaczego na zachodzie ludzie moga normalnie zyc a tutaj sie ciagle słyszy ze bieda i nedza az piszczy. A co nasz Premier Tusk mowi ze polska zielona wyspa . On sam jest zielony to wstyd i hanba ze najnizsza krajowa wynosi 1386zł brutto przeciez to jest smieszne i załosne wniemczech za taka prace np w sklepie niemiec zarabia tyle ze pojedzie na wycieczke i opłaci mieszkanie a tutaj za takie grosze wyzyc nie idzie . A pozniej sie ludzie dziwia ze wPolsce ludzie kradna . Ciagle sie słyszy ze prokurator sad policja polska tylko tym zyje .!!! Polska . Zamiast rzad sie wziasc za gospodarke zeby było lepiej to ciagle sie oni kłoca !!!
~Monika J.2010-12-11 13:55
U mnie wygląda to tak:
Zawsze chciałam mieć dużą rodzinę -ok. 5 dzieci. Szybko jednak rzeczywistość dała się we znaki. Już przy pierwszej ciąży zauważyłam,że bez "kasy"czeka mnie wszędzie gorsza obsługa. Nie zapłaciłam za lekarza prowadzącego ciążę i za położną przy porodzie (korzystałam z usług w ramach NFZ) więc w szpitalu traktowali mnie jak śmiecia -ZERO wsparcia, zrozumienia-po prostu obojętność i brak zaangażowania. Sytuacja wyglądała zupełnie odwrotnie przy drugiej ciąży-kiedy regularnie "buliłam"za lekarza 150zł. miesięcznie - wtedy o dziwo po porodzie mi nawet herbatę podali :)Z Zusu dostałam 80 zł. macierzyńskiego ponieważ prowadziłam działalnośc gospodarczą na preferencyjnym Zusie 250 zł przez pierwsze dwa lata -więc nie miałam za co zyć.Moje dzieci nie dostały się ani do państwowego żłobka ani do przedszkola-gdyż wszystkie miejsca w mojej dzielnicy|(białołęka)zajęły pseudo;)samotne matki. Tak więc za dwójkę dzieci w prywatnym przedszkolu płacę 1500zł. Oprócz tego postanowiliśmy z mężem kupić wreszcie własne mieszkanie-mąż w tym czasie był dyrektorem w agencji nieruchomości)więc kupiliśmy mieszkanie o powierzchni 60m2 - od którego rata w dzisiejszych cenach nieruchomości i warunkach kredytowych
wynosi 3000zł. Niedługo po otrzymaniu kredytu mąż utracił pracę i do dnia dzisiejszego nie może znaleźć podobnej tzn. za podobne pieniądze. Mamy samych kosztów utrzymania rodziny ok. 7500-8000 zł. i żadnego wsparcia od strrony państwa . Nawet zakup okularów dla młodszego dziecka musieliśmy opłacić sami-500zł.(aha przepraszam nfz oddaje 7zł za okulary).Patrząc na swoją sytuację finansową jestem załamana a reklamy w telewizji na temat tego,że powinniśmy decydować się na dzieci sa dla mnie śmieszne bo niczym nie poparte. Becikowe starczyło mi na zakup połowy wózka.Ciekawe czy ktoś to w ogóle przeczyta ? myslę ,że rząd chciałby aby więcej dzieci się rodziło ale nie chce podjąć żadnych inicjatyw by te rodziny wesprzeć. Dla porównania moja siostra mieszka w Londynie i dostaje 1500 funtów socjala. Nie twierdzę,że też powinnam tyle dostać ale żeby nawet przedszkola nie mieć zapewnionego?żenada. Tak samo z programem rodzina na swoim-najpierw płacisz obniżoną ratę a potem dwa razy taką -w naturze nic nie ginie ha ha ha . Do wszystkich polityków -rozmawiajcie więcej z samymi zainteresowanymi -może poddadzą wam jakieś dobre pomysły.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!