MARCIN PIASECKI, MICHAŁ DUSZCZYK:Wczorajszy debiut giełdowy Kulczyk Oil Ventures nie wypadł najlepiej. Jakie macie więc prognozy dotyczące zachowania się akcji spółki w przyszłości?
JAN KULCZYK*:Nie wypadł najlepiej? A jak wypadł na tle rynku? Byliśmy przez chwilę pewnie jedyną zieloną spółką na parkiecie. Trafiliśmy na zły moment. A nasze prognozy są dobre, ponieważ mamy świetnych ludzi, atrakcyjny obszar do poszukiwań surowców i szczęście. A to jest bardzo ważne. Wystarczy przeanalizować wszystkie moje inwestycje na giełdzie, by zrozumieć, że inwestorzy, którzy szli moim śladem, nigdy nie stracili. Mam szczęście w biznesie.
|DARIUSZ MIODUSKI**:Od paru lat budujemy Kulczyk Investments, czyli firmę, która de facto jest inwestorem branżowym w paliwach, energetyce, infrastrukturze. Dla nas KOV jest jednym z podstawowych elementów tej strategii. Spółka odpowiada za część paliwową biznesu, czyli za dostęp do ropy oraz potencjalne inwestycje w przemysł rafineryjny i dystrybucję paliw. To też najważniejsza platforma do pozyskiwania naszego dostępu do ropy naftowej. Na razie tylko poszukujemy surowców, ale będziemy je też wydobywać na Ukrainie.

Kiedy zatem spółka z poszukiwawczej stanie się wydobywczą?
D.M.:W ciągu 2 – 3 tygodni sfinalizujemy kupno ukraińskiej firmy wydobywczej KUB-Gas. Od tego momentu KOV nie będzie już spółką wyłącznie poszukiwawczą, ale też wydobywczą. Mamy w planach zwiększenie wydobycia na Ukrainie, a KUB-Gas ma potencjał, by dzisiejsze wydobycie co najmniej podwoić.
J.K.: To bardzo istotna przewaga nad spółkami porównywanymi z nami, które mają jedynie część poszukiwawczą. My będziemy mieli realną część produkcyjną, która już generuje zysk.

A po co właściwie wprowadziliście KOV na giełdę?
J.K.: W spółkach tego typu najtrudniejsza jest wycena. Zakładając kolejne transakcje, czyli zakupy czy konsolidacje, unikniemy dyskusji, ile ten biznes jest wart. Rynek go wycenił i to jest najbardziej wiarygodna metoda.

A nie dla pieniędzy?
J.K.: Nie musieliśmy ich szukać. W KOV sami angażujemy pieniądze, bo wierzymy w jakość aktywów, które posiadamy. Upublicznienie spółki i jej umiędzynarodowienie ma być potwierdzeniem naszej przejrzystości.

D.M.: A poza tym KOV to jeden z kluczowych elementów znacznie większej, strategicznej układanki. Dla nas najważniejsze jest dzisiaj, by w oparciu o KOV budować naszą przyszłą obecność w sektorze petrochemicznym.

O jakich planach panowie mówicie?
J.K.: Moim marzeniem jest budowa pierwszej polskiej prywatnej grupy energetycznej, polskiego narodowego czempiona, znaczącego w Europie i na świecie, działającego w obszarze energii, ropy i gazu.

Są na to szanse?
J.K.: Teraz trwa właśnie pięć minut dla Polski. Jeszcze parę lat temu nikt nie marzył, że nasz kraj będzie jedyną zieloną wyspą na czerwonym morzu, jakim stała się Europa. Biorąc pod uwagę tempo globalizacji, ekspansje zagranicznych, multinarodowych koncernów, to chyba ostatnich moment, żeby podjąć taki wysiłek. Jeśli nie dziś, to nigdy. Nasz kraj nie powinien zostać sprowadzony do roli biznesowego zaplecza Europy. Stać nas na to, by wyznaczać kierunki i tempo innym.

Rozumiem, że grupę energetyczną chciałby pan budować na bazie takich spółek, jak Energa i Lotos?
J.K.: Filarami tej grupy na pewno są energia, ropa i gaz. Trudno dziś jednak mówić o Lotosie. Zasygnalizowaliśmy nasze zainteresowanie spółką, ale nie ma wciąż decyzji rządu w sprawie jej dalszej prywatyzacji. Obowiązuje rządowa strategia, która na razie nie przewiduje zejścia z udziałami Skarbu Państwa w spółce poniżej 50 proc. Jeśli chodzi o Energę, to jesteśmy zainteresowani jej zakupem. Martwi nas tylko jedno, czy mówiąc o prywatyzacji, wszyscy mają na myśli to samo pojęcie. Według mnie prywatyzacja oznacza po prostu to, że firma staje się prywatna. A gdy słychać tymczasem, że spółkę ma kupić inna firma państwowa, polska czy francuska, to termin „prywatyzacja” jest nie na miejscu. Jesteśmy gotowi, by ścigać się z dużymi inwestorami prywatnymi. Nie czuję się jednak na siłach, by ścigać się z państwem, czy to naszym, czy innym.

Jaką rolę widzicie dla Energi w Kulczyk Investments?
J.K.: Energa jest firmą dystrybucyjną, nieposiadającą własnej produkcji. To, czego jej potrzeba i co chcielibyśmy dołożyć, to nie tylko nasz kapitał, ale cała sfera produkcyjna.
D.M.: Nasze projekty dotyczące budowy elektrowni byłyby włączone do Energi. Firma ta ma własny program inwestycyjny, który wpisuje się w naszą strategię rozwoju, ale do tego jesteśmy w stanie dołożyć dodatkowe koncepcje. Mamy kilka projektów elektrowni, zarówno w Polsce, jak i na Białorusi. Chodzi zarówno o elektrownie węglowe, jak i kilka projektów elektrowni opartych na gazie.

A jeśli Energa nie znajdzie się w waszych strukturach, to co wówczas z tymi projektami?
D.M.: Nie będziemy mieli dystrybucji, ale nadal będziemy firmą wytwórczą, obracającą energią i sprzedającą do firm dystrybucyjnych. Będziemy więc funkcjonować na tym rynku, ale w trochę inny sposób.

Dzięki giełdowemu debiutowi KOV znacie już wycenę spółki, a ile warta jest Kulczyk Investments?
J.K.: Nie wiem, nie liczymy. Dla mnie wartość firmy jest taka, jaki zysk, który ona generuje. Wyceny banków inwestycyjnych są na poziomie 3 – 6 mld dol. Ale to nie ma żadnego znaczenia. Jesteśmy udziałowcami firmy, która w Kongu ma potężne złoża żelaza. Jeśli wybudujemy tam tory kolejowe i port, które umożliwią eksport surowca, a jego cena będzie się utrzymywała na obecnych wysokich poziomach, może się okazać, że mamy prawdziwą kopalnię złota.

* dr Jan Kulczyk właściciel Kulczyk Investments

** Dariusz Mioduski prezes Kulczyk Investments