Przed Sądem Okręgowym w Białymstoku rozpoczął się we wtorek proces oskarżonych o przywłaszczenie co najmniej 1,72 mln zł z nieistniejącej już agencji finansowej "Grosik". Poszkodowanych jest ponad 8,3 tys. osób i firm.

Przywłaszczenie tak znacznych pieniędzy prokuratura zarzuciła dwóm osobom: właścicielowi agencji, która zajmowała się pośrednictwem finansowym, oraz ówczesnej wiceprezes firmy. Prokurator rozpoczął we wtorek odczytywanie aktu oskarżenia, który ma kilkaset stron. Z powodu jego obszerności, może to potrwać nawet kilka kolejnych rozpraw. Następna została wyznaczona na środę.

Według prokuratora oskarżeni przyjmowali za pomocą punktów kasowych na terenie całego kraju zlecenia przelewów pieniędzy, których nie realizowali. Ostatecznie spółka upadła. Śledczy wyliczyli, że od grudnia 2004 roku do września 2005 roku, agencja działała w ten sposób na szkodę co najmniej 8336 osób fizycznych i szeregu firm.

Z racji tak dużej liczby osób pokrzywdzonych, z których duża część sama się zgłosiła na policję, a także konieczności wykonania ekspertyz finansowych, było to jedno z najdłużej prowadzonych śledztw białostockiej prokuratury. Trwało kilka lat.

Według aktu oskarżenia, Mariusz B. i Magdalena T. "działając wspólnie i w porozumieniu", by osiągnąć korzyść majątkową, przywłaszczyli nie tylko pieniądze klientów, ale także prowizję od utargów należną franczyzobiorcom (tu kwota straty została wyliczona na nie mniej niż 70 tys. zł). W śledztwie nie przyznali się do zarzutów, grozi im do 10 lat więzienia. Nie są aresztowani (byli na początku), mają zakaz opuszczania kraju, wpłacili poręczenia majątkowe, mają też powstrzymywać się od prowadzenia działalności gospodarczej.

"Grosik" był typowym pośrednikiem finansowym. Sugerując się niskimi opłatami, wiele osób za pośrednictwem tej agencji regulowało swoje rachunki, np. płaciło czynsz, rachunki za prąd, gaz, itp. Osoby pokrzywdzone z listy prokuratury straciły od kilkudziesięciu złotych do kilku tysięcy złotych (nie licząc odsetek).

Szefowie agencji odpowiedzą też przed sądem za przestępstwa z kodeksu spółek handlowych, bo nie zgłosili wniosku o upadłość spółki w czasie, gdy była ona w trudnej sytuacji finansowej. Oskarżono ich także o nieprawidłowości w rachunkowości firmy, wskutek czego nie zapłaciła ona 22,6 tys. zł podatku od osób prawnych. Mariusz B. odpowiada też przed sądem za to, że w listopadzie 2005 roku kierował samochodem, mimo orzeczonego wcześniej przez sąd zakazu prowadzenia pojazdów.

O agencji "Grosik" prasa zaczęła pisać jesienią 2005 roku, ale jej problemy rozpoczęły się kilka miesięcy wcześniej. We wrześniu 2005 roku lokalne media poinformowały, że agencja nieterminowo reguluje zobowiązania klientów, narażając ich np. na konieczność zapłaty karnych odsetek od kredytów, których raty nie są w terminie spłacane, lub od należności, które nie dotarły do wierzycieli lub wystawców rachunków.

Firma tłumaczyła się wówczas przejściowymi trudnościami związanymi ze zmianą systemu informatycznego, niedługo potem jednak zamknęła swoje punkty kasowe. Dwa miesiące później ogłoszono jej upadłość.Podobną sprawę prowadzi teraz także Prokuratura Rejonowa Białystok w sprawie spółki PAF Operator Pocztowy. Do prokuratur w kraju oraz na policję wciąż zgłaszają się poszkodowani klienci, którzy za pośrednictwem tej firmy chcieli opłacić rachunki, ale pieniądze nie dotarły do adresatów. Na razie śledczy zarejestrowali ponad 400 pokrzywdzonych osób