Początek poniedziałkowego handlu rozpoczął się od nieznacznego umocnienia złotego, choć w zasadzie notowania wróciły w okolice oglądane w piątek późnym popołudniem. Euro zbliżyło się w okolice silnego wsparcia na 4,08 zł, a dolar do 3,26 zł. O ile w piątek można było to wytłumaczyć mniejszą płynnością i odbiciem się indeksów na nowojorskiej giełdzie po silnym spadku z czwartku, oraz utrzymującymi się nieco lepszymi nastrojami po decyzji niemieckiego parlamentu, który zgodził się na udział w mega-pakiecie stabilizacyjnym dla strefy euro.

Wyczekiwano także na konkrety po spotkaniu grupy Task Force Ecofinu, która miała się zająć kwestią reform w Eurolandzie (nic szczególnego się nie pojawiło). Nastroje nieco pogorszyły się w weekend. Bank Hiszpanii zdecydował się przejęcie kasy oszczędnościowej Caja Sur, po tym jak nie udała się fuzja tej instytucji z innym bankiem. To przypomniało inwestorom o hiszpańskich problemach, zwłaszcza, że jeszcze w piątek jedna z największych central związkowych powtórzyła, iż planuje zwołanie 8 czerwca strajku generalnego w sektorze publicznym, który ma być protestem wobec planowanych przez rząd cięć w budżecie.

W niedzielę premier Zapatero powtórzył jednak dość stanowczo, iż żadne protesty nie zmienią decyzji o oszczędnościach w planowanej kwocie 15 mld EUR. Z kolei dzisiaj rano nastroje inwestorom popsuły słowa chińskiego ministra handlu, który przyznał, iż Chiny z uwagą przyglądają się napiętej sytuacji w strefie euro.

Dzisiejszy kalendarz wydarzeń będzie nieco ubogi, gdyż w części europejskich krajów mamy drugi dzień Zielonych Świątków. Warto jedynie zwrócić uwagę na dane z USA nt. sprzedaży domów na rynku wtórnym w kwietniu (oczek. 5,6 mln), a w kraju ewentualnie rozważyć wpływ kończącego się jutro posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej na notowania złotego. Biorąc pod uwagę zapiski z ostatniego posiedzenia, które były „gołębie”, wydaje się, iż komunikat RPP nie będzie miał większego wpływu. Nadal kluczowe będą nastroje na rynkach globalnych, a te w każdej chwili mogą się popsuć, co zresztą chyba już ma miejsce. Stan optymizmu w ostatnich czasach bywa dość krótkotrwały… W kolejnych dniach trzeba się liczyć z wyraźnymi spadkami EUR/USD i osłabieniem złotego (więcej w analizie technicznej).

EUR/PLN: W piątek zwracałem uwagę, iż dopiero przełamanie poziomu 4,08 będzie sygnałem do zmiany trendu w kierunku umocnienia złotego (chociażby do poziomu 3,96). Dlatego też rejon 4,08 jest tak istotny. Układ dziennych wskaźników jest na razie neutralny, podobnie jak ujęcia 4-godzinowego. Niemniej wydaje się, iż na koniec dnia powinniśmy wrócić na 4,12.

USD/PLN: Silne wsparcia na 3,25 nie zostały sforsowane. Tym samym w średnim terminie nadal obowiązuje trend wzrostowy. Jeżeli spadki na EUR/USD będą wyraźne, to powinniśmy wrócić do końca dnia nawet w okolice 3,34-3,35.

EUR/USD: Można uznać, iż 3 dniowa korekta wzrostowa uległa zakończeniu i wracamy do dominującego trendu. Dzienne wskaźniki pokazywały poprawę, ale będą one dopiero wtedy przydatne, kiedy będzie można wskazać dywergencje z kursem bazowym. Wydaje się, że wsparcie na 1,24 powinno paść dość łatwo. Celem na dzisiaj mogą być okolice 1,2330, a w ciągu kolejnych dni realny jest test okolic minimów na 1,2140.

GBP/USD: Informacje o tym, iż tamtejszy rząd szykuje się do sporych cięć budżetowych (6,2 mld GBP) wsparły dzisiaj rano funta, ale na dość krótko. W efekcie rejon 1,45, mimo, że został naruszony, nadal pozostaje istotnym oporem. Na tyle, iż teraz nie można wykluczyć ruchu w stronę dolnego ograniczenia kilkudniowej konsolidacji, czyli rejonu 1,4230. To w ciągu kilku dni, a w dzisiaj do pokonania będą okolice 1,44 i testowanie 1,4350.