Za ostatni rok obrachunkowy, do końca marca 2010 r. linie British Airways (BA) miały rekordowo wysoką stratę w wysokości 531 mln funtów (766 mln USD) wobec straty w wys. 410 mln funtów za rok finansowy 2008-09 - donosi BBC.

Jest to największa strata przewoźnika od prywatyzacji w 1987 r., choć niższa niż 600 mln funtów, której obawiali się niektórzy analitycy. Linie mają rezerwy gotówkowe sięgające 1,7 mld funtów, co oznacza, że mogą funkcjonować mimo straty.

Wśród powodów złych wyników wymienia się: spadek liczby pasażerów, zwłaszcza w najbardziej rentownej klasie biznes, rosnące koszty i wpływ strajków. Spadek przychodów o ok. 1 mld funtów w ujęciu rocznym zrównoważył przewoźnik obniżką kosztów własnych o 990 mln funtów, z czego 600 mln funtów to oszczędności będące wynikiem niższych cen paliwa.

BA stoi w obliczu nowej fali strajków personelu pokładowego, która może rozpocząć się w najbliższy poniedziałek. Szef linii Willie Walsh ostrzegł związek zawodowy Unite przygotowujący strajk, iż wyjście ze strat wymaga permanentnych zmian organizacji pracy, stawek płac i systemu wynagradzania pracowników.

Strajki z marca kosztowały BA ok. 43 mln funtów. Wulkaniczna chmura zmusiła przewoźnika do zawieszenia lotów na kilka dni, choć wyniki finansowe za ostatni rok nie uwzględniają wpływu tego czynnika. Cytowany przez BBC Douglas McNeill analityk transportu z firmy Charles Stanley ocenia, że straty spowodowane przez wulkaniczny pył będą kosztować BA dodatkowe 100 mln funtów. "Mimo trudności spowodowanych przez pył i strajki podstawowymi problemami przewoźnika nadal są wysokie koszty i spadek liczby pasażerów" - zaznaczył McNeill.