Oto człowiek, który uratuje Unię
Gdy najtęższe głowy finansowego świata zastanawiają się, jak uratować Unię, oto znalazł się mąż opatrznościowy, który wie, co trzeba zrobić. Ministrowie finansów Wspólnoty będą więc dziś wpatrzeni w Polaka. Bo to szef resortu finansów, Jacek Rostowski wpadł na pomysł, jak uratować strefę euro.
- Polska zapłaci Unii mniejsze składki
- Niemcy chcą stworzyć nową unię
- O czym milczą kandydaci na prezydenta?
- Bruksela: Polska nadrabia zaległości
- Unia każe nam płacić nowy podatek
- Unia niszczy rybaków. Przez pomyłkę
- Zniszczą Polskę, byle mieć euro
- Na Unii zarobiliśmy 20 miliardów euro
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 3°C max. 25°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Polska przedstawi na dzisiejszym spotkaniu ministrów finansów krajów UE własne recepty na kontrolę finansów państw unijnych. Minister Jacek Rostowski chce, by tzw. elastyczne wydatki budżetów rosły nie więcej niż jeden procent ponad inflację.
Druga propozycja Rostowskiego przewiduje, by sytuację fiskalną krajów członkowskich oceniać nie tylko na podstawie deficytu sektora finansów publicznych, ale przede wszystkim, by sprawdzać poziom długu publicznego w relacji do PKB. To korzystne dla Polski, która ma wysoki deficyt, powyżej 7 proc. PKB, ale nasz dług wynosi ok. 50 proc. PKB. Dla porównania Włosi mają dług przekraczający 100 proc.
W piątek dwunastopunktowy plan uzdrowienia strefy euro przedstawi również niemiecki minister finansów Wolfgang Schaeuble. Jednym z punktów będzie podobny do polskiego pomysł, by zobowiązania finansowe nie rosły powyżej ustalonego odsetka PKB. Niemcy chcą, aby każdy z krajów unii walutowej wpisał do swojego ustawodawstwa górny limit długu i dziury w finansach publicznych.
Na razie rynki nie wierzą w plany naprawcze. Po niedawnej obietnicy bailoutu dla potencjalnych unijnych bankrutów wartego 750 mld euro panuje przekonanie, że są one deklaracjami bez pokrycia. Odbija się to na wspólnej walucie. Wczoraj euro było wymieniane za 1,22 dolara, co oznacza najgorszy wynik od czterech lat. Inwestorzy obawiają się, że najbardziej zadłużone kraje unii walutowej zamiast ustaw gwarantujących walkę z deficytem składają ustami swoich przywódców tylko obietnice.
Paradoks polega na tym, że nawet jeśli wprowadzą je w życie, daleko idące cięcia zduszą odradzającą się z trudem unijną gospodarkę.















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!