Państwo - jako właściciel - ma szczególnie duży wpływ na funkcjonowanie przedsiębiorstw w produkcji i dystrybucji energii elektrycznej, gazu, w transporcie lotniczym i kolejowym oraz w usługach pocztowych.

Przyspieszenie prywatyzacji powinno być jednym z priorytetów obecnego rządu. Po pierwsze, w warunkach konkurencji rynkowej firmy prywatne wygrywają z przedsiębiorstwami zależnymi od polityków - są od nich zarządzane bardziej efektywnie, bardziej innowacyjne i ostatecznie osiągają wyższą rentowność. Po drugie, przychody ze sprzedaży państwowych firm stanowią znaczący - choć przejściowy - ratunek dla sektora finansów publicznych. Pozwalają ograniczyć wzrost długu publicznego, ale nie usuwają trwałych przyczyn tych problemów, czyli przede wszystkim zbyt wysokich wydatków socjalnych.

Tempo prywatyzacji prowadzonej przez obecny rząd - choć szybsze niż w okresie rządu PiS - nie może być jeszcze powodem do zadowolenia. W latach 2008 - 2009 nie było w Polsce żadnej transakcji, która odbierałyby politykom władztwo nad dużymi przedsiębiorstwami. Co prawda zaplanowano trzy duże prywatyzacje (Enea, GPW, pierwsza grupa chemiczna), ale wszystkie zakończyły się fiaskiem.

We wszystkich przypadkach oferta prywatyzacyjna dużych firm dotyczyła sprzedaży pakietów mniejszościowych, które potencjalnym inwestorom nie pozwalały na przejęcie kontroli nad spółką. Według przyjętego planu państwo miało się wycofywać z kolejnych gałęzi gospodarki, tymczasem w 2009 roku ministerstwo nie wyszło poza sprzedaż mniejszościowych udziałów. W ubiegłym roku aż 90 proc. transakcji prywatyzacyjnych dotyczyło firm, w których Skarb Państwa miał poniżej 10 proc. udziałów.

Rząd przewiduje, że w latach 2010 - 2011 przychody ze sprzedaży udziałów w państwowych firmach wyniosą odpowiednio 25 i 7 mld zł. Niezrozumiałe jest, dlaczego w 2011 roku przychody te mają być aż trzykrotnie niższe od tych, jakie planuje się uzyskać w 2010 roku. W porównaniu do obecnego planu państwo powinno zdecydować się na szerszą prywatyzację największych przedsiębiorstw w sektorze elektroenergetycznym (np. PGE, Tauron), gazowym (PGNiG) i paliowym (np. Lotos, Orlen). Zmniejszając swój udział w akcjonariacie tych największych spółek np. do 20 proc. i wprowadzając zmiany w statutach ograniczających wykonywanie praw z akcji przez pozostałych akcjonariuszy, Skarb Państwa mógłby znacząco przyhamować narastanie długu publicznego.

Potrzebne jest także przyspieszenie prywatyzacji w spółkach, które znajdują się pod nadzorem innych resortów niż Ministerstwo Skarbu. Dotyczy to kolejowych spółek transportowych i portów lotniczych oraz kopalni węgla kamiennego, za których prywatyzację należy rozliczać odpowiednio ministrów infrastruktury i gospodarki. Jak dotąd, wkład tych resortów w postęp prywatyzacji jest zerowy.