Polscy rolnicy zanotowali w ubiegłym roku spadek dochodów o 0,7 proc., podczas gdy rolnicy we Francji, Włoszech, Rumunii czy Niemczech zarobili mniej o około 20 proc. Od 2000 r. w nowych krajach UE zatrudnienie w rolnictwie spadło o 31 proc. W Polsce o 11 proc. Takie dane opublikował w piątek Eurostat, czyli unijne biuro statystyczne UE.

Według tych danych, zatrudnienie w sektorze rolnictwa zmalało średnio w UE w 2009 roku w porównaniu z 2000 rokiem o 25 proc., w tym średnio o 17 proc. w starych krajach członkowskich i aż o 31 proc. w nowej 12, która dołączyła do UE w 2004 i 2007 roku.

Polska wyróżnia się na tle innych "nowych" krajów relatywnie małym spadkiem w zatrudnieniu. Nasz kraj utrzymał najwyższy w UE, 20-proc. odsetek populacji zatrudnionej w rolnictwie, co odpowiada 2,2 mln osobom pracujących w rolnictwie w pełnym wymiarze. Od 2000 roku zatrudnienie w polskim rolnictwie zmalało o 11,3 proc. To mało porównując z Estonią, gdzie zatrudnienie zmniejszyło się o 55 proc., Bułgarią (-48 proc.), Słowenią (-43 proc.), Francją, Hiszpanią czy Włochami (ok -17 proc.).

Polscy rolnicy wraz z Łotwą i Estonią zanotowali w ubiegłym roku najwyższy wzrost dochodów w porównaniu z 2000 rokiem, do czego przyczyniło się wejście do Unii Europejskiej w 2004 roku, od kiedy rolnicy zaczęli otrzymywać unijne dopłaty bezpośrednie. Pomiędzy 2000 a 2009 rokiem realne dochody aktywnego rolnika w Polsce wzrosły o 107 proc., na Łotwie o 140 proc., na Estonii o 131 proc. Znaczące wzrosty dochodu zanotowali także rolnicy w Wielkiej Brytanii (+71 proc.), podczas gdy w innych starych krajach rolnicy zarabiają coraz mniej. Najbardziej spektakularne spadki odczuli w ciągu ostatnich dziewięciu lat rolnicy w Danii (-46 proc.) oraz na Litwie i w Luksemburgu (-36 proc.), Irlandii (-30 proc.) i w Holandii (-28 proc.).

Pomiędzy 2008 a 2009 rokiem spadki zanotowali rolnicy w 21 krajach UE, w tym największe na Węgrzech (-32 proc.), w Luksemburgu (-25 proc.), Irlandii (-24 proc.), Niemczech (-21 proc.), Włoszech (-21 proc.), Francji (-19 proc.). Wzrosty zanotowali praktycznie tylko rolnicy na Malcie (+8 proc.) i w Danii (+4 proc.). W pozostałych krajach dochody tej grupy praktycznie nie zmieniły się. W Polsce spadły o 0,7 proc. W wywiadzie dla PAP komisarz ds. rolnictwa Dacian Ciolos wyraził opinię, że Polska dobrze zrobiła, utrzymując tzw. gospodarstwa rodzinne, mimo że są mniejsze i mniej wydajne.

"Będąc nie za duże i nie wyspecjalizowane tylko w jednym typie uprawy czy hodowli, gospodarstwa rodzinne mają większą zdolność adaptacji do trudnych sytuacji kryzysu, a ponadto utrzymują zatrudnienie w środowisku wiejskim. W przypadku dużych i wyspecjalizowanych gospodarstw ryzyko jest znacznie większe" - powiedział komisarz w czwartek. Dla przykładu wskazał na Danię, "gdzie mamy bardzo duże, wyspecjalizowane i wydajne gospodarstwa, często uzależnione od kredytów, bo ciągle inwestują, by jeszcze się unowocześnić, ale jakie też problemy rolników; w sytuacji kryzysu groził im upadek".