Euro po 4,10 zł, dolar po 3,20 zł, WIG20 1,6 proc. w dół. W Grecji zamieszki, a Portugalii grozi obniżka ratingu

Złe nastroje, które powodują wyprzedaż polskiej waluty, wywołane są przez kłopoty Grecji, gdzie wczoraj w trakcie zamieszek były ofiary śmiertelne. Na dodatek analitycy finansowi coraz bardziej się boją, że w ślad Grecji pójdą Portugalia i Hiszpania. Ten pierwszy kraj jest coraz bliżej kolejnej obniżki ratingu – agencja Moody’s poinformowała, że Portugalia trafiła na listę obserwacyjną, a jej ocena wiarygodności kredytowej może spaść o jeden lub nawet dwa punkty. Jednak to myśl, że także Hiszpania wystąpi o pomoc, spędza sen z powiek inwestorom. Upadek tak dużego kraju (gospodarka większa 3 – 4 razy od polskiej) mógłby oznaczać dramatyczne konsekwencje dla rynków finansowych na świecie.

"Trudno to sobie nawet wyobrazić" - przyznaje Roland Paszkiewicz z CDM Pekao.

Nie wiadomo, co w razie problemów Hiszpanii stałoby się ze strefą euro.

"Dziś trudno odrzucać jakiekolwiek scenariusze" - mówi Jakub Borowski.

W grę wchodzi nawet rozpad strefy euro.

Złe nastroje na rynkach potęguje fakt, że trudno wykluczyć formalne bankructwo Grecji. Wiązałoby się to z anulowaniem części jej długów i wydłużeniem terminu spłaty reszty. Jednak nikt nie wie, co działoby się na rynkach, gdyby Grecy poinformowali, że wstrzymują spłatę długów.