Brak długofalowego planowania i myślenia o przyszłości to jeden z głównych problemów w funkcjonowaniu małych i średnich przedsiębiorstw w Polsce. "Właściciele pracują na równi z pracownikami i nie mają czasu się zastanowić, gdzie ich firma będzie za dwa trzy lata. A jeśli stawiają sobie cele, to krótkoterminowe, bo najważniejsza jest dla nich działalność bieżąca" - mówi Jarosław Nieradko z Organizacji Przedsiębiorców Ziemi Lubuskiej. I przyznaje, że to jedna z przyczyn, dla której w Polsce jest tak słaby wskaźnik przeżywalności firm. A jest jeden z niższych w Europie: ok. 40 proc. firm pada w ciągu trzech lat od rozpoczęcia działalności.

Brak umiejętności zarządzania widzą sami pracownicy. "Przełożeni naciskają, żebyśmy sprzedali w jak najszybszym czasie jak największą liczbę produktów. Nie interesuje ich to, że w związku z tym cierpi jakość naszej oferty, a efekt jest taki, że brakuje nam lojalnych klientów" - opowiada Marcin, pracownik jednej z firm konsultingowych w Warszawie. Liczy się bowiem wynik finansowy w danym miesiącu, a nie konsekwencje podjętych kroków w perspektywie choćby jednego roku.

Jednak właściciele firm nie widzą sensu w formułowaniu długofalowych strategii. Ponad połowa z nich twierdzi, że wystarczy im strategia w głowie. Z głębszej analizy wynika, że chodzi jednak nie o konkretny scenariusz rozwoju firmy, a dosyć niesprecyzowaną wizję działań. Dlatego ponad 80 proc. przyznaje, że sposób działania formułuje ad hoc, w zależności od bieżącej sytuacji. Efekt ten dodatkowo pogłębia niechęć przedsiębiorców do uczenia się i podnoszenia własnych kwalifikacji.

Właściciele firm nie tylko nie planują przyszłości, ale także nie umieją korzystać z ogólnodostępnych informacji, które mają wpływ na rozwój ich biznesu. Nie szukają informacji o nowych sposobach finansowania czy też o zmianach prawa. Jedyne czego szukają, to nowych klientów. Ale robią to na własną rękę. Nie sięgają po pomoc instytucji zewnętrznych.

Główna bariera w kontakcie z instytucjami, które teoretycznie mogłyby im służyć pomocą, to - jak twierdzą sami właściciele firm - nadmierna biurokracja. Ale także niechętna postawa urzędników, na którą narzeka co piąty przedsiębiorca. Skarżą się oni również na niezrozumiałość przekazywanych im informacji. Często nie rozumieją, jaki praktyczny wymiar ma zmiana przepisów, jak wpływa na ich sytuację. Ale i same urzędy przyznają, że nie podejmują żadnych działań, żeby dotrzeć do środowisk biznesowych. Bo nie widzą takiej potrzeby. Najczęstszy sposób komunikacji odbywa się więc przez media. Tak robią nie tylko agendy rządowe, ale także banki.

Zdaniem ekonomisty prof. Witolda Orłowskiego, problem polega na tym, że brak wiedzy o nowych możliwościach czy zmianach blokuje też możliwości z korzystania z nowych narzędzi prowadzących do bardziej dynamicznego rozwoju firmy.