Deklaracje niemieckiego ministra finansów, iż plan dla Grecji powinien zostać uzgodniony przez KE i MFW do niedzieli, a także zapowiedź szefa francuskiej dyplomacji, iż tego dnia zwołane zostanie nadzwyczajne spotkanie ministrów finansów strefy euro, utwierdziły inwestorów w przekonaniu, iż temat grecki ma szanse się, przynajmniej chwilowo, rozwiązać. Oczywiście "diabeł tkwi w szczegółach” – czy pomoc okaże się skuteczna? Tyle, że to będziemy wiedzieć dopiero za kilka miesięcy – jeżeli Grecję sparaliżują strajki i demonstracje, to Europa będzie miała poważny problem. W krótkim terminie wydaje się jednak, iż notowania wspólnej waluty mają szanse odrobić część poniesionych w ostatnich tygodniach strat. Zwłaszcza, że wciąż duża rzesza inwestorów jest spozycjonowana w euro na krótko.

W piątek notowania EUR/USD sięgnęły na fali zwyżek poziomu 1,3342, a dopiero popołudniowy lepszy odczyt indeksu Chicago PMI, który wzrósł w kwietniu aż do 63,8 pkt., doprowadził do lekkiego umocnienia się dolara i powrotu w okolice 1,33 za euro. Dane o PKB za I kwartał, a także odczyt indeksu nastrojów Michigan były neutralne. W kraju złoty nieco osłabł, czego raczej nie należy wiązać z publiczną debatą na temat opłacalności przedłużenia elastycznej linii kredytowej z Międzynarodowego Funduszu Walutowego (zresztą NBP chce się w tej kwestii dogadać z resortem finansów, mimo różnicy w poglądach). Słabość naszej waluty należy raczej wiązać ze zbliżającym się długim weekendem, który akurat w tym roku zbiega się z publikacją ważnych informacji ws. Grecji. Tym samym, o ile dzisiaj nie udało się naruszyć poziomu 3,90 zł za euro, to fakt ten może mieć miejsce w pierwszych dniach maja.

EUR/USD: Sytuacja techniczna wygląda coraz lepiej, a inwestorzy nie chcą „tracić czasu” na głębsze korekty (dzisiaj ruch do 1,32 nie miał miejsca), co sugeruje iż zwyżka nabiera tempa. Obecnie mocne wsparcia można umiejscowić w rejonie 1,33 i dalej 1,3265. Celem dla zwyżek na najbliższe 24 godziny jest naruszenie poziomu 1,34 i atak w stronę 1,3450.