Sprawozdanie, tzw. minutes, zostało opublikowane wczoraj. Dotyczy ono posiedzenia z 30 i 31 marca. To wtedy rada zmieniła uchwałę o zasadach liczenia rezerwy na ryzyko kursowe, by bank centralny mógł wpłacić do budżetu stosunkowo wysoki zysk. I to wówczas rozgorzał ostry spór w samej RPP oraz między częścią rady a zarządem NBP.

Ale w minutes nie ma o tym ani słowa. Analitycy spekulują, że to dlatego, iż NBP i RPP zależy po prostu wyciszeniu tej kłótni. Rada prawdopodobnie nie chciała ujawniać kulisów debaty, bo na posiedzeniu w przyszłym tygodniu temat powróci. I prawdopodobnie, jak pisaliśmy w czwartek, zarząd NBP postawi na swoim. Ma bowiem w ręku mocny argument: projekt opinii Europejskiego Banku Centralnego, która nakazuje dużą ostrożność w wyliczaniu rezerw. Zresztą RPP sama już wycofała się z punktu w nowej uchwale, który nakazywał zarządowi zastosowanie nowych zasad przy wyliczaniu bilansu za 2009 r.

Część RPP chciała obniżyć stopy

Ekonomiści uważają, że dyskusja na temat zysku poważnie nadszarpnęła wizerunek rady jako instytucji dbającej o stabilność finansową państwa. Wypłata pieniędzy z banku centralnego zepchnęła na dalszy plan główne zadanie RPP, czyli politykę stóp procentowych. Tym bardziej że w tej kwestii rada też nie jest monolitem. Już w marcu - co wynika z opublikowanych minutes - część członków postulowała rozważenie obniżek stóp ze względu na ryzyko nadmiernego umocnienia złotego. To nowość, bo do tej pory na rynku mówiono głównie o podwyżkach stóp. Pomysł nie zyskał większości. Jednak inwestorzy dostali mocny sygnał: jeśli w ogóle dojdzie do podwyżek, to może nastąpić to później, niż oczekiwano. Piotr Bujak z BZ WBK przypomina, że już wcześniej niektórzy członkowie rady mówili, że nie można wykluczyć obniżek stóp. Adam Antoniak z banku BPH dodaje, że mimo nieformalnego utrzymywania neutralnego nastawienia w polityce pieniężnej skłonność do obniżania stóp była większa niż do podwyższania.

czytaj dalej >>>


Najważniejsze osłabienie złotego

Gdyby jednak teraz rada zdecydowała się na zmniejszenie stóp, mogłaby wylać dziecko z kąpielą. Zapewne pobudziłoby to popyt w gospodarce, bo finansowanie kredytem stałoby się tańsze. A to zwiększyłoby presję na wzrost cen. W efekcie wzrost inflacji zmusiłby za kilka miesięcy bank centralny do szybkiego zaostrzania polityki pieniężnej. "Obniżka stóp zwiększyłaby jednak efektywność interwencji walutowych NBP" - mówi Piotr Bujak. Analitycy zwracają bowiem uwagę na kontekst, w jakim pojawił się pomysł obniżania stóp procentowych. Z minutes wynika, że RPP przywiązuje bardzo dużą wagę do silnej aprecjacji złotego. "Mamy problem ze złotym, rada to dostrzega" - mówi Adam Czerniak z Invest-Banku. I dodaje, że jeśli nasza waluta nadal się będzie umacniać tak gwałtownie, może to zagrozić wzrostowi gospodarczemu. Według niego niektóre fragmenty minutes uzasadniają interwencję NBP osłabiającą złotego sprzed kilkunastu dni. I niewykluczone, że są zapowiedzią kolejnych.