Mimo sprzeciwu Niemiec szef Komisji Europejskiej Jose Barroso ponowił w poniedziałek apel o pilną zgodę w sprawie instrumentu skoordynowanej pomocy dla pogrążonej w tarapatach finansowych Grecji. Na kanclerz Angelę Merkel naciskają też inne kraje UE.

Hiszpańska prezydencja UE zapowiedziała, że na najbliższym szczycie UE w czwartek i 8 piątek w Brukseli będzie zabiegać o przyjęcie instrumentu skoordynowanej pomocy dla Grecji, polegającego na pożyczkach bilateralnych. "Będziemy nad tym pracować - oświadczył w poniedziałek szef hiszpańskiej dyplomacji Miguel Moratinos przed posiedzeniem unijnych ministrów spraw zagranicznych UE w Brukseli. - To ważny moment dla przyszłości UE i euro. Zrobimy wszystko dla zaufania, solidarności, na którą Grecja zasługuje".

"Potrzebujemy przy okazji szczytu decyzji, by wiedzieć, jak postępować w przypadku Grecji. Inaczej grozi nam, że obecna niepewność będzie się jeszcze przedłużać" - powiedział Barroso w wywiadzie opublikowanym w poniedziałkowym niemieckim dzienniku "Handelsblatt".

Za porozumieniem na szczycie "a może nawet wcześniej" opowiedział się w Brukseli szef włoskiej dyplomacji Franco Frattini. "Stawką jest wiarygodność UE. Kiedy jakiś kraj strefy euro przeżywa trudności, mamy moralny i instytucjonalny obowiązek działania" - powiedział w Brukseli.

"Musimy wesprzeć naszych greckich przyjaciół, którzy przedstawili bardzo odważny plan naprawczy" - powiedział francuski minister spraw zagranicznych Bernard Kouchner. Jego zdaniem, pomysły na znalezienie porozumienia mogą pojawić jeszcze przed szczytem.

Rzecznik KE Amadeu Altafaj Tardio powiedział w poniedziałek, że Barroso prowadzi bardzo intensywne rozmowy ze stolicami, by dojść do porozumienia w sprawie przyjęcia mechanizmu "jak najszybciej". Przypomniał, że samo powołanie instrumentu "nie oznacza jego natychmiastowego uruchomienia", Grecja bowiem wciąż nie poprosiła o pomoc finansową.

Jednak już istnienie takiego instrumentu, gotowego do użycia, może podnieść zaufanie rynków do Grecji. Mechanizm miałby się opierać na zasadach uzgodnionych w zeszłym tygodniu przez ministrów finansów strefy euro, być ściśle warunkowy i zgodny z zasadą zakazu wzajemnego wykupu długów przez członków strefy euro. Źródła unijne mówią o ogólnej kwocie 22 mld euro.

"Jest czas na działanie ekspertów technicznych, prawników i polityków. Teraz znaleźliśmy się w tym trzecim etapie" - powiedział rzecznik KE. Jednak kanclerz Merkel stanowczo sprzeciwia się jakiejkolwiek decyzji w sprawie Grecji - w tym porozumieniu co do samego mechanizmu.

Czytaj dalej>>>


"W tej chwili nie uważam - i grecki rząd to potwierdził - by Grecja potrzebowała pieniędzy. Dlatego nie radzę wywoływać niepokoju na rynkach poprzez budzenie błędnych oczekiwań wobec Rady w czwartek. Jeżeli Grecja nie potrzebuje pomocy, temat ten nie musi stać w centrum dyskusji" - powiedziała Merkel w niedzielnym wywiadzie dla radia Deutschlandfunk. Jej zdaniem Grecji nie zagraża niewypłacalność, a "najlepszym wyjściem będzie, jeśli Grecja sama rozwiąże swoje problemy, z politycznym wsparciem europejskich szefów państw i rządów" - dodała.

W poniedziałek rzecznik niemieckiego rządu Ulrich Wilhelm powtórzył, że decyzji o pomocy finansowej dla Grecji nie ma w porządku dnia brukselskiego szczytu. Jednocześnie zadeklarował gotowość do kontynuowania dyskusji nad technicznymi szczegółami pomocy dla Grecji, włączając w to ewentualny udział Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

Na decyzję na szczycie nalega rząd w Atenach, który ostrzegł, że może być zmuszony zwrócić się o wsparcie do MFW, jeśli UE nie zdoła porozumieć się w sprawie konkretnego pakietu pomocowego. "Bez udziału Niemiec instrument nie będzie wiarygodny" - przyznały źródła w Komisji Europejskiej.