Polska musi oddać Brukseli miliony euro
92 miliony euro - tyle Polska musi zwrócić Brukseli za to, że dopłaty dla rolników były nieprawidłowo przyznawane. To jedna z najwyższych kar w Unii - więcej muszą oddać tylko Grecy. Pieniędzy nie oddadzą jednak sami rolnicy. Kara zostanie wypłacona z budżetu państwa.
- Gigantyczna kara dla PZU
- Wyrzucą ze strefy euro? Tak chce Merkel
- Bruksela: Polska nadrabia zaległości
- Firmy łamią prawo. Nic im za to nie grozi
- Sąd zdecydował. PKO BP zapłaci karę
- Fiskus weźmie się za najlepszy klub świata
- Będą kary za brak prądu w zimę
- Ona broni nas przed nieuczciwymi firmami
- Rolnicy zarabiają grosze
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Bruksela twierdzi, że Polska musi zwrócić 92 mln euro za "różne niedociągnięcia w dopłatach obszarowych z okresu 2006-2007". Zdaniem Komisji Europejskiej, Polska nie przeprowadziła w terenie wystarczających kontroli tam, gdzie stwierdzono najwięcej nieprawidłowości.
Zgodnie z wtorkową decyzją KE, środki musi zwrócić aż 21 krajów członkowskich na łączną sumę 346,5 mln euro. "Musimy być pewni, że kraje członkowskie przeprowadzają wystarczające kontrole w terenie, a pieniądze europejskiego podatnika są dobrze wydawane" - powiedział rumuński komisarz ds. rolnictwa Dacian Ciolos.
"Fundamentalny problem to sprawdzanie, czy obszary zostały poprawnie wytyczone. Wydaje się, że była pewna liczba obszarów, które otrzymały dopłaty, mimo że się do tego nie kwalifikowały. Każdy kraj członkowski ma obowiązek sprawdzenia w terenie, czy podane liczby są prawidłowe. Eksperci KE uważają, że to nie zostało zrobione w sposób wystarczający" - powiedział rzecznik Ciolosa, Roger Waite.
Procedura nakładania kary jest długa. List z informacją o groźbie kary, sięgającej 5 proc. dopłat, czyli ok. 150 mln euro, KE wysłała do Polski w sierpniu zeszłego roku. Potem odbył się tzw. komitet pojednawczy, w ramach którego Polsce udało się nieco zmniejszyć karę.
Minister rolnictwa Marek Sawicki zapowiada jednak, że Polska zaskarży decyzję Komisji do Trybunału w Luksemburgu. Zauważył, że kara dla Polski w wyniku działań resortu i tak uległa zmniejszeniu o 1/3, czyli o 60 mln dolarów.
Minister wyjaśnił, że Polska w latach 2004-2006 do obliczania wysokości dopłat bezpośrednich stosowała system katastralny czyli istniejący system ewidencji gruntów. Zaznaczył, że utworzenie ewidencji na podstawie zdjęć satelitarnych czy lotniczych (czyli ortofotomap) wymagało czasu, o czym KE wiedziała.



















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!