System emerytalny oparty na solidarności międzypokoleniowej, działa w ten sposób, że składki emerytalne pracujących przeznaczane są na wypłatę emerytur. W Polsce na takiej zasadzie funkcjonuje Fundusz Ubezpieczeń Społecznych (FUS), którym zarządza Zakład Ubezpieczeń Społecznych, czyli ZUS. System taki wydaje się na pierwszy rzut oka sensownym rozwiązaniem. Jednak praktyka pokazuje, że jest też bardzo wrażliwy na wiele czynników ryzyka, z których najważniejsze to kryzysy powodujące okresy większego bezrobocia i niewystarczający realny wzrost wynagrodzeń oraz starzenie się społeczeństwa.

Z opublikowanego przez ZUS w marcu raportu wynika, że w ciągu najbliższych pięciu lat deficyt FUS wyniesie aż 350 mld zł. Dla porównania wszystkie dochody budżetu państwa na 2010 rok są zaplanowane na kwotę około 250 mld zł. Niestety, prognozy dotyczące przyszłych zmian struktury demograficznej sugerują, że to dopiero początek kłopotów. Według danych Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju w 2000 na każdego Polaka w wieku 65+ przypadało 5 osób w wieku produkcyjnym, które mogły finansować jego emeryturę. W 2050 na jednego emeryta będą przypadać już tylko mniej niż 2 osoby zdolne do pracy.

Aby zapobiec przyszłej katastrofie systemu emerytalnego dokonano jego reformy. Dała ona początek Otwartym Funduszom Emerytalnym (OFE), czyli drugiemu filarowi emerytalnemu oraz Funduszowi Rezerwy Demograficznej, którym zarządza ZUS (do funduszu wpływa m.in. 40 proc. wszystkich dochodów państwa z prywatyzacji). Od 1999 roku pobierane z naszych pensji składki emerytalne nie są w całości przekazywane do FUS. Ich część trafia do OFE, gdzie są w naszym imieniu inwestowane w papiery wartościowe. Niestety przyszłość OFE też nie zapowiada się dobrze. Im gorsza jest sytuacja budżetu państwa, tym większa ochota polityków na zagarnięcie realnie inwestowanej części naszych przyszłych emerytur.

Czytaj dalej>>>


Jednak nawet z uwzględnieniem OFE, ciągle za mały odsetek składki emerytalnej jest realnie inwestowany, a prawne ograniczenia dotyczące struktury portfela inwestycyjnego OFE utrudniają im osiągnięcie pożądanych stóp zwrotu. Nawet jeżeli założylibyśmy, że system solidarności międzypokoleniowej będzie działał sprawnie a rządzącym nie uda się przejąć trafiającej do OFE części składek, to i tak emerytura przeciętnego Polaka stanowić będzie nieznaczną część jego ostatniego wynagrodzenia. Z obliczeń firmy Expander wynika, że trzydziestoletni dzisiaj mężczyzna, zarabiający 4000 brutto, po przejściu na emeryturę otrzyma świadczenia w wysokości ok. 64 proc. swojego ostatniego wynagrodzenia. Choć na pierwszy rzut oka tego nie widać, jest to znaczący spadek dochodów.

Posiłkując się strukturą wydatków gospodarstw domowych publikowaną przez GUS, przy takim spadku dochodów nasz mężczyzna będzie musiał zrezygnować całkowicie z wydatków na rekreację, kulturę i przyjemności, z pomagania najbliższym oraz, last but not least, z alkoholu i wyrobów tytoniowych. Skorygowaniu będą musiały także ulec znacznie wydatki na transport i łączność. Jeżeli jednak będzie on nadal chciał poświęcić część swojej emerytury na wymienione powyżej cele, to będzie zmuszony znacznie zmniejszyć spożycie artykułów żywnościowych, ograniczyć dbałość o zdrowie lub zaprzestać kupowania nowych ubrań. Jeszcze gorzej będzie w przypadku kobiety, której stopa zastąpienia pensji przez emeryturę wyniesie tylko około 46 proc.! Przy takim spadku dochodów, ograniczenia wydatków będą musiały mieć charakter dramatyczny.

Trzeba też wspomnieć, że im wyższe zarobki, tym niższa będzie stopa zastąpienia. Wynika to z faktu, że składki emerytalne są odprowadzane są tylko do momentu osiągnięcia w danym roku dochodu równego trzydziestokrotności średniego wynagrodzenia w gospodarce narodowej. Dzisiejsza trzydziestoletnia kobieta zarabiająca np. 20 tys. zł brutto otrzyma z dwóch filarów emeryturę stanowiącą zaledwie około 20 proc. jej ostatniego wynagrodzenia. Stopień pogorszenia stylu życia do jakiego była ona przyzwyczajona wyniesie więc aż 80 proc..

Niestety, jedynym sposobem, aby zapewnić sobie wesołe życie na emeryturze jest odpowiednio wczesne stworzenie „prywatnego funduszu emerytalnego” opartego na dobrowolnych i systematycznych inwestycjach. Doradcy firmy Expander przygotowali 8 porad, które pomogą w efektywnym wykonaniu tego przedsięwzięcia.

Czytaj dalej>>>


1. Nie opóźniaj decyzji o rozpoczęciu inwestowania

Albert Einstein twierdził, że największym wynalazkiem ludzkości jest procent składany. Na czym polega jego fenomen? Załóżmy dla uproszczenia, że średnia stopa zwrotu z inwestycji wyniesie 10 proc. w skali roku. Po nasz majątek wzrośnie więc o 10 proc.. Jeżeli zysków nie wydamy, lecz będziemy je ponownie inwestować to po 2 latach nasz majątek wzrośnie nie o 20 proc. lecz o 21 proc., po trzech latach wzrośnie nie o 30 proc. lecz 33 proc., … a po 10 latach wzrośnie aż o niemal 160 proc. (a nie o 100 proc. jakby mogło się na pierwszy rzut oka wydawać)! Imponujące, jednak aby w pełni skorzystać z dobrodziejstw procentu składnego potrzebne są dwa czynniki:

1. Reinwestowanie zarobionych pieniędzy (zysków)

2. Czas (im dłuższy okres tym silniej pracują reinwestowane zyski).

Najlepiej więc jak najszybciej rozpocząć systematyczne oszczędzanie. Zachęcającym do szybkiego podjęcia decyzji niech będzie poniższe porównanie dwóch osób w różnym wieku rozpoczynających regularne inwestowanie z przeznaczeniem na emeryturę. Odwlekania decyzji o rozpoczęciu inwertowania może dużo kosztować, co wyraźnie widać w załączonej tabeli.

2. Nie czekaj na lepsze czasy

Odwlekasz decyzję o rozpoczęciu inwestowania, czekając na poprawę sytuacji na rynkach finansowych? Niepotrzebnie. Po pierwsze, nawet w grupie wysoko wykwalifikowanych specjalistów zajmujących się zawodowo inwestowaniem, większości nie udaje się w dłuższym okresie przewidywać jak będzie kształtowała się koniunktura na giełdach. Dlaczego więc miałoby się to udać właśnie Tobie?

Po drugie, moment rozpoczęcia inwestowania może mieć kolosalne znaczenie w przypadku jednorazowego zainwestowania dużej kwoty pieniędzy. W przypadku regularnego inwestowania, moment rozpoczęcia inwestycji jest jednak zupełnie bez znaczenia. Inwestowany kapitał w początkowym okresie jest niewielki w stosunku do wszystkich wpłat jakich mamy zamiar dokonać w przyszłości. Nawet jeżeli na giełdach rozpoczną się spadki, to da nam to tylko okazję, do nabywania większej ilości tańszych akcji w początkowym okresie gromadzenia kapitału, co z pewnością zaprocentuje w następnych latach.

3. Regularność ważniejsza niż oszczędzane kwoty

Uważasz, że nie warto rozpoczynać regularnego inwestowania, bo kwota, jaką mógłbyś odkładać jest zbyt mała? To błąd. Dużo ważniejsze od wielkości kwoty jest odpowiednio wczesne rozpoczęcie tego procesu oraz regularność i konsekwencja z jaką będziemy odkładać na emeryturę. Jeżeli proces regularnego inwestowania rozpoczniemy wraz wejściem na rynek pracy (w wieku 25 lat) i systematycznie będziemy inwestować zaledwie 100 zł miesięcznie, to pozwoli to na podwyższenie naszej emerytury aż o 1700 zł miesięcznie, czyli niemal 630 zł z uwzględnieniem inflacji. Jeśli jednak opóźnimy moment rozpoczęcia inwestowania o 5 lat (wiek 30 lat) wtedy przy tej samej kwocie miesięcznej płatności dodatek do emerytury wyniesie 1180 zł (realnie 438 zł). Kolejne 5 lat zwłoki (wiek 35 lat) to spadek dodatku do 805 zł (realnie 300 zł).

To wyliczenie dokładnie obrazuje, że warto oszczędzać w sposób regularny. Trzeba także jak najszybciej rozpoczynać oszczędzanie.

4. Inwestuj zawsze ten sam odsetek wynagrodzenia

Jeśli zdecydujemy się tylko na oszczędzanie określonej niezmiennej kwoty np. 100 czy 200 zł, to już po kilku latach może być ona zbyt mała, by w momencie przejścia na emeryturę zapewnić utrzymanie poziomu życia, do jakiego będziemy przyzwyczajeni. Wszystko ze względu na wzrost wynagrodzeń. Z powodu podwyższania kwalifikacji, zdobywania doświadczenia zawodowego i awansów zarabiamy więcej. Nasze pensje rosną też z powodu urealniania wynagrodzeń, czyli korygowania ich o wskaźnik inflacji. Ekonomicznie uzasadnione jest więc proporcjonalne do wzrostu wynagrodzeń zwiększanie sumy regularnych inwestycji. Dlatego też zamiast ustalać ich wielkość w postaci stałej kwoty, zdecydowanie lepiej jest z góry określić sobie procentową część naszego wynagrodzenia jaką zamierzamy inwestować.

Szczególnie dotyczy to osób o ponadprzeciętnych dochodach, bowiem składki emerytalne są odprowadzane tylko od uposażeń nieprzekraczających trzydziestokrotności średniego wynagrodzenia. Jeśli państwo zwalnia te pieniądze z konieczności zapłaty składki na ZUS, warto samodzielnie odłożyć większą ich cześć, niż to ma miejsce w wypadku dochodów od których składki już opłacono.

5. Nie ulegaj pokusie wcześniejszego wydawania

Nasze codzienne życie jest pełne pokus, szczególnie w czasach gdy większość społeczeństwa prowadzi konsumpcyjny tryb życia. Może rodzić to wielką ochotę, by wcześniej, przed emeryturą, wydać choćby cześć zaoszczędzonych środków. W takich sytuacjach często podpieramy się niczym nieuzasadnionym optymizmem, twierdząc, że łatwo w przyszłości uda nam się zrekompensować wydane środki. Nic bardziej mylnego, wcześniejsza wypłata często może zniweczyć długotrwałe wysiłki. Po pierwszej dokonanej wypłacie, ciężko będzie odmówić sobie kolejnych. Poza tym, odrobienie powstałego w ten sposób niedoboru nie będzie wcale łatwe i tanie.

Zakładając, że w momencie przejścia na emeryturę chcemy dysponować kwotą 500 tys. zł musimy od 35 roku życia przez 30 lat oszczędzać po 428 zł miesięcznie. Jeśli jednak wiedzieni pokusą po 20 latach oszczędzania wypłacimy sobie kwotę 50 tys. zł (na przykład na zakup samochodu), to by spełnić nasze pierwotne założenia musimy zwiększyć miesięczną kwotę oszczędności z 428 zł do 1000 zł.

Pamiętajmy, że odpowiednia wielkość naszej emerytury jest ważniejsza niż zdecydowana większość innych powodów, które mogłyby nas skłonić uszczuplenia przeznaczonego na ten cel kapitału.

6. Włącz autopilota, wyłącz emocje

Zdecydowanie trzeba unikać sytuacji w której co miesiąc samodzielnie wykonujemy przelew z rachunku bieżącego na oszczędnościowy. To bowiem regularnie będzie wywoływało dodatkowe wątpliwości, czy aby nie ma przyjemniejszych sposobów na wydatnie tych pieniędzy. Będzie też skłaniało do sprawdzenia ile już oszczędziliśmy, co w okresach gorszej koninktury na rynkach może spowodować zniechęcenie prowadzące do rezygnacji z regularnego inwestowania. Znacznie lepiej jest ustawić zlecenie stałe, które już bez naszego udziału będzie dokonywało automatycznego transferu na odpowiedni rachunek.

Warto pamiętać, że pieniądze oszczędzane w długiej perspektywie, bardzo lubią spokój. I spokój taki warto im zapewnić. Nie powinniśmy więc ekscytować się bieżącymi wydarzeniami giełdowymi. Te bowiem w wypadku oszczędzania na emeryturę mają niewielkie znaczenie. Najlepiej sprawdzać swój „emerytalny” portfel inwestycyjny nie częściej niż raz na rok, i to tylko po to aby dopasować go do ustalonej na początku struktury aktywów (patrz porada nr 8).

7. Myśl długoterminowo

Zwycięzcą kolarskiego wyścigu jest nie ten zawodnik który prowadził przez prawie cały dystans, lecz ten, który pierwszy wjechał na metę. Takie same zasady obowiązują w długoterminowym inwestowaniu.

Nigdy nie zapominaj, że Twoim celem jest maksymalizacja zysków na koniec kilkudziesięcioletniego okresu oszczędzania. I, że musisz dostosować swoje myślenie do tak długiego okresu inwestycji. Unikaj zatem zdecydowanie podejmowania jakichkolwiek decyzji pod wpływem gorących medialnych newsów. Unikaj też pochopnego reagowania na różnego rodzaju podsumowania i zestawiania. W mediach poznasz wyniki funduszy inwestycyjnych z ostatniego miesiąca, a w najlepszym razie roku. Jest mała szansa, że znajdziesz tam skuteczny przepis na długoterminowe inwestowanie.

W budowaniu swojego długoterminowego portfela kieruj się sprawdzonymi od lat zasadami. Unikaj natomiast podejmowania istotnych decyzji na podstawie ostatnio zaobserwowanych stóp zwrotu. Na przykład receptą na niemal pewną porażkę jest decydowanie o tym czy inwestować w akcje czy w obligacje na postawie stóp zwrotu z ostatniego roku. Jeśli chcesz zbudować skuteczny, długoterminowy portfel, to najpierw ustal jego podział na główne klasy aktywów (akcje, obligacje) a dopiero potem postaraj się wybrać najlepsze inwestycje w ramach tych grup. Przez większość okresu inwestowania, bez względu na kondycję rynków finansowych, utrzymuj niezmienne, ustalone od początku, proporcje pomiędzy tymi klasami. Potem zaś, wraz ze zbliżaniem się do emerytury, stopniowo zwiększaj udział obligacji w portfelu. Nie zapominaj także o dywersyfikacji, czyli o zróżnicowaniu inwestycji, w ramach poszczególnych klas aktywów.

Tak zbudowany portfel, choć w krótkich okresach czasu może nie przynosić tak spektakularnych zysków jak zwycięzcy krótkoterminowych rankingów, powinien okazać się najlepszy na zakończenie okresu oszczędzania. Dzięki temu to ty pierwszy dotrzesz na metę.

8. Dostosuj poziom ryzyka do jakości Twojego snu

Portfel inwencyjny musi być dostosowany do Twojego profilu ryzyka. Jeśli jesteś osobą słabo znoszącą znaczne wahania cen papierów wartościowych, to lepiej, jeśli dostosujesz do tej cechy swojego charakteru skład portfela inwestycyjnego. Na koniec okresu oszczędzania zgromadzona przez ciebie kwota najprawdopodobniej będzie niższa, niż w wypadku, gdybyś zainwestował środki bardziej agresywnie. Zyskasz jednak coś co jest bezcenne – spokój. Nie są czymś wyjątkowym osoby, które ze względu na niedostosowanie ryzyka swoich inwestycji do własnych preferencji, nie mogą spać po nocach. W takiej sytuacji portfel i tak będzie trzeba zmienić, bowiem człowiek naturalnie dąży do wyeliminowania ze swojego życia nadmiernego, nieakceptowanego ryzyka. W skrajnych przypadkach nadmiar negatywnych emocji może wręcz skłonić do całkowitej rezygnacji z regularnego inwestowania. Dlatego najlepiej kwestie ryzyka rozpatrywać już na początku tworzenia strategii inwestycyjnej, a prawidłowo ustalonej struktury nie należy zmieniać przez większość okresu inwestowania

Udział poszczególnych instrumentów w portfelu powinniśmy dostosować do naszego poziomu tolerancji ryzyka. Na przykład w następujący sposób:

• niski poziom tolerancji ryzyka - 20 proc. akcje, 80 proc. obligacje,

• umiarkowany poziom tolerancji ryzyka - 50 proc. akcje, 50 proc. obligacje,

• wysoki poziom tolerancji ryzyka - 80 proc. akcje, 20 proc. obligacje.

Trzeba pamiętać, że pomiędzy tymi trzema umownymi poziomami ryzyka istnieje jeszcze nieskończenie wiele punktów pośrednich. W takim wypadku udziały poszczególnych klas aktywów powinny być odpowiednio modyfikowane. Ważne też, aby te proporcje rozpatrywać w kontekście całego portfela emerytalnego, czyli łącznie z I i II filarem. Ponieważ w pierwszych dwóch filarach systemu emerytalnego zdecydowanie dominują inwestycje bezpieczne (obligacje), to udział akcji w samodzielnie budowanym portfelu powinien być większy, nawet jeżeli nie jesteśmy urodzonymi ryzykantami. W niektórych, uzasadnionych długim okresem oszczędzania przypadkach, akcje mogą stanowić nawet całość portfela przeznaczonego na dodatkową emeryturę. Dopiero na kilka lat przed datą przejścia na emeryturę warto stopniowo zwiększać udział bezpiecznych, ale mniej zyskownych papierów.

Ustalenie prawidłowej struktury portfela to bezwzględnie podstawowa, ale i najtrudniejsza część dla rozpoczynającego inwestowanie. Może wydawać się, że potrafimy stworzyć taki portfel tylko na podstawie bieżących informacji oraz intuicji. Nic bardziej błędnego - budowa portfela powinna opierać się o najlepszą naukową wiedzę i doświadczenie. Jeśli sami ich nie posiadamy, warto o pomoc zwrócić się do specjalistów.