Wpływy z podatków spadną o 11 miliardów
Wprowadzenie dwóch, zamiast trzech stawek podatku PIT oznacza, że budżet dostanie aż o 11 miliardów złotych mniej. Według ekspertów zarobki Polaków spadały, co oznacza, że wielu obywateli zmieści się w niższej stawce podatku. Rząd nie będzie miał jednak czym załatać finansów, bo nie podniesie podatków ze względu na tegoroczne wybory.
- "Polityczna magia"
- Pawlak: Fiskus powinien wypełniać PIT
- Lekarze będą musieli mieć kasy fiskalne
- Rządy się zmieniają, a podatki rosną
- Paliwo podrożeje. Rząd podnosi podatki
- Fiskus: Zwykły podatnik nie musi się bać
- Fiskus zabiera zwrot zagranicznego podatku
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Zastąpienie trzech stawek podatkowych (19,30 i 40 proc.) dwiema (18 i 32 proc.) spowoduje, że budżet dostanie z PIT za 2009 o ok. 8-11 mld zł mniej niż w 2008" - ocenił na konferencji prasowej ekspert firmy doradczej Deloitte Adam Mariuk.
Mariuk wyjaśnił, że ci, którzy w 2008 odprowadzali fiskusowi 19 proc. podatku dochodowego, za 2009 r. zapłacą 18 proc. Ci, którzy płacili 30 proc., też zapłacą 18 proc., a ci, którzy oddawali fiskusowi 40 proc., w zeznaniach za 2009 zapłacą 32 proc. Zaznaczył, że na zmianie stawek podatkowych najwięcej skorzystają osoby, których dochody w 2009 nie przekroczyły 85 tys. 528 zł, czyli te, które zmieszczą się w stawce 18 proc.
"Zmiana stawek podatkowych na pewno zmniejszy dochody budżetu, tym bardziej, że zarobki Polaków w 2009 r. nie wzrosły, a w wielu wypadkach nawet zmalały. Powstają obawy, czy po przeliczeniu zmniejszonych o ok. 8-11 mld zł dochodów z PIT, minister finansów nie zechce podwyższyć podatku na 2011 r. Jednak ze względu na październikowe wybory prezydenckie oraz to, że nowelizację ustawy o PIT musiałby podpisać jeszcze obecny prezydent, raczej nie należy obawiać się podwyżki podatku" - powiedział Mariuk.
Zdaniem eksperta, "mało prawdopodobna jest też zmiana PIT na 2012 r., gdyż w końcu 2011 r. będą wybory parlamentarne, więc rząd musiałby na koniec kadencji podjąć bardzo niepopularną decyzję".











































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!