Zjedzą foki i naprawią finanse świata
Ciężkie jest życie ministra finansów supermocarstw. Nie dość, że szczyt organizacji G7, skupiającej najbardziej rozwinięte państwa świata, urządzono na dalekiej, mroźnej północy Kanady, to jeszcze trzeba mieć mocny żołądek. Bo kucharze przygotowali tradycyjne dania Inuitów - mięso z fok, czy pasztet z karibu.
- "Polska powinna być w G20"
- Polska w G-20 - warto się bić?
- Obama: Gospodarka na drodze do uzdrowienia
- Tak bogate kraje oszukały biedne
- "Wasza pomoc nie starczy nam na trumny"
- Media: Szczyt w Kopenhadze? "Fiasko"
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Szefów resortów finansów najbogatszych pańśtw świata i Rosji czeka ciężkie spotkanie. Kanadyjczycy wybrali jako miejsce spotkania G7 miasto Iqualuit, położone w odległości 300 kilometrów od koła podbiegunowego. Komórki tracą tam zasięg, temperatura spada do -20. Do tego w hotelach jest tylko 300 miejsc, więc goście będą spali w improwizowanych noclegowniach - twierdzi brytyjski "Guardian".
Nie ma co więc liczyć na ludzi w garniturach - wszyscy będą nosić grube swetry i ciężkie buty,l byle tylko przetrwać kilka dni srogiej zimy. Ministrowie mogą też zapomnieć o miękkich fotelach konferencyjnych. Dostaną krzesła obciągnięte foczą skórą.
Ministrowie, na szczycie, radzić będą o walce z kryzysem, ograniczeniem pensji bankierom, czy pomocy dla Haiti. A wszystko przy tradycyjnym inuickim menu. Czekają ich więc steki z foczego mięsa, czy pasztety z karibu.











































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!