Pierwszy cud Tuska. Mamy mniej emerytów
Mimo że nasze społeczeństwo się starzeje, pierwszy raz od 20 lat zmalała liczba emerytów. To dobra informacja, bo oddala się widmo podnoszenia składek czy podatków, Polacy pracują dłużej i poprawi się kondycja finansowa FUS - pisze w "Dzienniku Gazecie Prawnej" Bartosz Marczuk.
- Wzrosną emerytury. Zobacz, o ile
- Zobacz nowy cud Tuska w Sejmie
- "Cud Tuska" stawia na ciało. Przez kolegów
- Rodzi się za mało Europejczyków. Zginiemy?
- Emerytury pomostowe zgodne z konstytucją
- Propozycje Pawlaka to tania socjotechnika
- Tusk wygrywa. Nikt mu nie zabierze Pałacu
- Emerytury poszły w górę. Zobacz o ile
- Oto, jak Tusk łamie obietnice dane KGHM
- PiS o ministrze finansów: Oszukał ludzi!
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-02-13

temp. min -24°C max. 2°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W grudniu 2009 r., pierwszy raz od 20 lat, zmalała liczba emerytów otrzymujących świadczenia z ZUS. Na emerytury od roku nie odchodzą już masowo 55-letnie kobiety i 60-letni mężczyźni. Zatrzymanie przyrostu liczby emerytów poprawi sytuację Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.
W listopadzie 2009 r. emerytury z ZUS pobierało 5,006 mln osób. W grudniu 5,005 mln – wynika z najnowszych danych zakładu. Choć spadek ich liczby jest niewielki, oznacza jednak – zwłaszcza że w wiek emerytalny wchodzą roczniki urodzone w powojennym wyżu demograficznym – rewolucyjną zmianę. Do tej pory emerytów stale przybywało. Spadek ich liczby zdarzył się pierwszy raz od 1990 roku.
W styczniu 2009 r. przestała obowiązywać większość przywilejów emerytalnych. Osoby pracujące w tzw. szkodliwych warunkach mogą wprawdzie odchodzić na emerytury pomostowe, ale ich liczba została zmniejszona o 800 tys. Co ważniejsze, rząd wygasił też tzw. wcześniejsze emerytury pracownicze. Chodzi o świadczenia dla 55-letnich kobiet z 30-letnim stażem i 60-letnich mężczyzn z 35 latami stażu. Warunki korzystania ze świadczeń były bardzo liberalne i w efekcie ubezpieczeni masowo odchodzili wcześnie z rynku pracy – kobiety miały średnio 56 lat, a mężczyźni nieco ponad 60.
Z najnowszych danych ZUS wynika, że wprowadzone zmiany zaczynają przynosić efekty. W 2008 roku na emerytury odeszło 340 tys. osób. W trzech kwartałach 2009 roku – 200 tys. Ważna jest też wyraźna tendencja spadkowa. W I kw. 2009 roku ZUS przyznał 84,6 tys. nowych emerytur (wtedy zaczęły obowiązywać przepisy o braku konieczności rozwiązania umowy o pracę dla osób chcących otrzymać świadczenie z ZUS, co zawyża statystykę), w II kw. – 71,5 tys., a w III już tylko 44 tysiące.
Drastycznie zmalała też liczba wniosków o emeryturę. W okresie styczeń–wrzesień 2008 r. było ich 471 tys., rok później – 221 tysięcy. To właśnie dlatego przestało przybywać emerytów (ich liczba uwzględnia nowo przyznane świadczenia i te, które nie są już wypłacane ze względu na śmierć świadczeniobiorcy). W 2008 roku liczba emerytów zwiększyła się o 265 tysięcy. W całym 2009 roku – o 103 tysiące. W efekcie przestały dynamicznie rosnąć wydatki na emerytury. Obecnie ZUS wydaje na nie miesięcznie 8,1 mld zł, a kwota ta utrzymuje się mniej więcej na tym samym poziomie od kwietnia ubiegłego roku.
Więcej informacji: Coraz mniej emerytów w Polsce
p
Komentarz
Mimo że nasze społeczeństwo się starzeje, pierwszy raz od 20 lat zmalała liczba emerytów. To dobra informacja - oddala się widmo podnoszenia składek czy podatków, Polacy pracują dłużej, poprawi się kondycja finansowa FUS.
Bez wątpienia jest to zasługa obecnego rządu, który doprowadził w końcu do wygaszenia powszechnych przywilejów emerytalnych. Wcześniej, wbrew logice i interesowi państwa, wydłużał je rząd SLD (po górniczych demonstracjach w 2005 r.) i Jarosława Kaczyńskiego (przed wyborami w 2007 r.).
Obecna ekipa musiała też zmierzyć się z absurdalnym wetem prezydenta do ustawy ograniczającej przywileje (grudzień 2008 r.). Wbrew obawom wejście w życie tych przepisów nie spowodowało masowych demonstracji, oburzenia czy nawet spadku notowań rządu. Myślę, że stało się tak, gdyż ludzie tak naprawdę czuli, że jest coś niestosowanego w masowym odchodzeniu na emerytury np. 55-letnich kobiet. Tym bardziej więc rozczarowuje rządowy program konsolidacji finansów państwa. Zamiast konkretnych dat likwidacji patologii, bezsensownych rozwiązań i gotowych recept mowa w nim w większości przypadków o rozpoczęciu debaty czy działaniach kierunkowych. A Polsce potrzeba decyzji, nie debat.




























































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!