Tusk musi znaleźć 60 miliardów złotych
"Rząd proponuje bardzo niewiele w perspektywie kilku lat" - tak ekonomista prof. Stanisław Gomułka krytykuje plan finansowy ogłoszony przez Donalda Tuska. Jego zdaniem, obniżenie deficytu o 4-5 punktów procentowych PKB, jak chce rząd, wymaga 50-60 miliardów złotych. Tylko skąd je wziąć?
- Boni: Deficyt będzie coraz mniejszy
- "Jedziemy na autopilocie"
- Wzrosną emerytury. Zobacz, o ile
- Ludowcy bojkotują plan naprawy finansów
- Eksperci nie wierzą w plany Tuska
- Premier o wzroście: To nie propaganda
- Zadaj pytanie Tuskowi przez internet
- "Plan Tuska? Pozostanie pustym bytem"
- Z tymi ministrami Tusk się pożegna
- Tusk o szefie PiS: Chłop niech się cieszy
- "Premier nie boi się komisji śledczej"
- OFE straciły dwa miliardy złotych
- Bruksela chwali Tuska. Za plany
- Rząd rozpędza gospodarkę. Na papierze
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 5°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Grzegorz Osiecki: Projekt przedstawiony przez premiera to plan naprawy finansów publicznych, czy plan uczynienia Polski konkurencyjną w Europie?
Prof. Stanisław Gomułka: To nie zasługuje ani na jedno, ani drugie określenie.
Dlaczego tak surowo pan to ocenia?
Dlatego, że plan naprawy finansów publicznych powinien mieć nie tylko dobrze sformułowany cel , ale przede wszystkim wyliczone metody jego realizacji.
Cel jest jasny: redukcja deficytu do 3 proc.
Tak, premier mówił, że powinien zostać zrealizowany pod koniec 2012 roku. Teraz deficyt wynosi około 6-7 procent. Czyli powinniśmy mieć pakiet posunięć, które pozwolą na jego zmniejszenie
o jakieś cztery punkty procentowe, a nawet pięć. Tak, by osiągnąć bezpieczny poziom deficytu.
I w planie mamy wymienione działania: reguła wydatkowa, udrożnienie przepływów finansowych.
Reguła nie dotyczy tzw. wydatków sztywnych. A one stanowią trzy czwarte budżetu. Ponadto połowa wydatków elastycznych to wydatki inwestycyjne, a tych rząd raczej nie będzie ciął. Inne
wydatki elastyczne były cięte przez ostatnie dwa lata. Więc pole manewru jest bardzo niewielkie, a skutki fiskalne także niewielkie. A udrożnienie przepływu pieniędzy to potrzebne posunięcie,
ale to nie jest reforma strukturalna.
Uważa pan propozycje rządu za mało realne?
Problem w tym, że rząd proponuje bardzo niewiele w perspektywie najbliższych kilku lat. Plan powinien zwierać listę szczegółowych działań z pokazaniem skutków finansowych oraz wyliczeniem,
jak mają pomóc w osiągnięciu celu. Ten cel to obniżenie deficytu sektora finansów publicznych o około 4-5 punkty procentowe PKB. To faktycznie oznacza 50-60 mld złotych. W tym dokumencie brak
szacunków, jak to zrobić. Widac, że rząd planuje zmianę definicji długu publicznego, by nie przekroczyć ustawowego progu 55 proc.
Czytaj dalej >>>











































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!