"W 19-wiecznym kapitaliźmie byłem właścicielem firmy. Jeśli popełniłem błąd, to musiałem ponieść konsekwencje" - mówi Stiglitz telewizji CNBC. Teraz jest zupełnie inaczej. Według noblisty obecnie menedżerowie, którzy doprowadzą do upadku firmy dostają wielkie premie, a koszty ratowania ponoszą akcjonariusze.

Jak twierdzi noblista, jedynym ratunkiem jest wprowadzenie nowych zasad działania na rynku finansowym. Nie może być tak, że nikt nie odpowiada za straty i rozpętanie kryzysu. Tylko dzięki twardym regułom gry uda się przywrócić na świecie gospodarkę wolnorynkową.