Nie wiadomo nawet, czy rozmowy rozpoczną się za kilka miesięcy. Polska ma do załatwienia z Rosją poważny interes: do tej pory nie podpisaliśmy aneksu do kontraktu jamalskiego gwarantującego nam dostawy 10,3 mld m sześc. gazu rocznie.

Dlaczego? Polska nie dogadała się w sprawie pieniędzy za tranzyt surowca. Według wyliczeń Warszawy Gazprom jest nam winien za 2006 r. 87 mln dol. Jednak jak dowiedział się DGP, gra idzie o większe pieniądze. – Biorąc pod uwagę roszczenia za lata 2007 – 2009, suma sporna wynosi prawie 350 mln dol. – mówi Janusz Kowalski z Kancelarii Prezydenta. Gazprom nie chce oddać tych pieniędzy, a Polska nie ma zamiaru z nich zrezygnować. Negocjacje utknęły w martwym punkcie.

Sytuacja staje się napięta. Gazu od stycznia 2009 r. ledwo nam wystarcza. Obowiązujący kontrakt jamalski skonstruowany jest w ten sposób, że od 2010 r. nie będziemy mogli – tak jak dotychczas – o 10 proc. zwiększać ilości surowca. W efekcie w 2010 r. możemy dostać go prawie 1 mld m sześc. mniej.


Na razie przed katastrofą ratuje nas... Gazprom, który zwiększył od 1 stycznia dostawy o 10 mln m sześc. dziennie. Polacy w postępowaniu Rosjan wietrzą podstęp. – Gaz pochodzi z puli, którą mieliśmy zakontraktowaną na cały ten rok. Oznacza to, że w drugiej połowie 2010 r. Gazprom zmniejszy dostawy – mówi nam osoba znająca kulisy sprawy.

Z tego powodu możemy mieć problemy z zapełnieniem magazynów na następną zimę. Tym bardziej że zapasy – ze względu na mrozy – już teraz topnieją w oczach. Może być jeszcze gorzej, gdyby minister gospodarki zezwolił na korzystanie z rezerw strategicznych. Decyzję w tej sprawie ma ogłosić dzisiaj.

Eksperci przyznają, że problem jest poważny. – Kwestię rezerw trzeba poddać dokładnej analizie – mówi Piotr Syryczyński z firmy konsultingowej Atkins.

Grzegorz Pytel, ekspert Instytutu Sobieskiego, uważa, że odblokowanie rezerw byłoby błędem. Gazprom może wykorzystać to w negocjacjach. Już teraz – odwlekając negocjacje i zwiększając dostawy –osłabia naszą pozycję. – Chce postawić nas pod ścianą i przedstawić jeszcze trudniejsze warunki – mówi Pytel.

W najczarniejszym scenariuszu sytuacja pod koniec roku może być dramatyczna: gaz przestałby płynąć do większości przedsiębiorstw. Klienci indywidualni nie są raczej zagrożeni, chociażby dlatego że własnych złóż wydobywamy rocznie ponad 4 mld m sześc. gazu.

>>> Więcej: Polska może w tym roku zostać bez gazu

p