Cudowny świat Allegro
- Wyprzedaże - kupować teraz czy czekać?
- Tych cybermistrzów z Polski zna cały świat
- Świńska grypa hitem w internecie
- Atak hakerów. Wyciekły hasła i loginy
- Chcesz oddać prezent? Nie zawsze możesz
- Telewizory z Tesco wywołają burzę
- Poczta szykuje rewolucję
- Hipermarkety sprzedają na... Allegro
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 5°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Przekonanie, że w e-handlu każdy może odnieść sukces, podsyca największa platforma aukcyjna świata, czyli amerykański eBay. Kiedy polskie Allegro broni się przed podawaniem bardziej szczegółowych danych o swoich milionerach, eBay z premedytacją publikuje dane o tym, jak na tym serwisie rozwijały się kariery od zera do milionera.
Zachodnie media prześcigają się w widowiskowych opisach cudownych karier, takich jak 31-letniego Davida Wirtenberga, który rocznie sprzedaje na eBayu pierścionki zaręczynowe i obrączki o wartości co najmniej 10 mln dol. Albo innego 31-latka Erana Dekela, który znalazł wartą 2 mln dol. rocznie niszę w luksusowych markach męskich ubrań.
Wszystko przebija jednak historia sprzedawcy nr 1 na eBayu: 31-letniego Marka Radcliffa. 10 lat temu Mark był zwykłym pracownikiem Tesco, który z kapitałem 200 funtów w czasie wolnym od pracy założył firmę. Teraz ma 36 tys. klientów miesięcznie, obroty sięgające 3 mln funtów rocznie, jeździ ferrari i jest pierwszym milionerem w Wielkiej Brytanii, który dorobił się dzięki eBayowi.
– W rzeczywistości sukces nigdy nie jest tak bajkowo łatwy. To biznes jak każdy inny i wymaga ogromnie dużo pracy. Trzeba mieć precyzyjny pomysł na asortyment, trzeba mieć dobrą reklamę, czyli odpowiednio zaprojektowane ogłoszenie i umiejętności menedżerskie. No i odrobinę szczęścia – mówi Anna Dmochowska. Wie, co mówi, bo jako trener Allegro wyszkoliła już kilka tysięcy e-biznesmenów. – Udaje się jednemu na dziesięciu – mówi. Jej spostrzeżenia potwierdzają inni allegrowicze. Małgorzata Kryszewska spod Krakowa też miała wpadkę. W 2007 r. utopiła na Allegro kilkanaście tysięcy złotych w kosmetykach Hello Kity. Choć wydawały się pewniakiem, to w tym samym czasie blisko dwa razy tańsze wprowadził je do Polski H&M. – Zostałam z całą piwnicą błyszczyków, lakierów i żelów do ciała. Zanim H&M wyprzedał zapasy, moje kosmetyki straciły już ważność – wspomina. Janusz opowiada o kuzynie, który chciał pójść w jego ślady, i stracił 20 tys. zł. – Właściwie nie wiem dlaczego. Miał nie najgorszy towar, w dobrych cenach. Chyba po prostu zabrakło mu szczęścia – mówi.











































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!