Te polskie specjały mają unijną ochronę
Polscy producenci nie zarabiają na tradycyjnych wyrobach, bo nie mają certyfikatów, które umożliwiają ich sprzedaż. Nie starają się o nie ze względu na wysokie koszty. Kolejne trzy polskie produkty tradycyjne zostały zarejestrowane przez Komisję Europejską i otrzymały unijną ochronę: truskawka kaszubska, ser redykołka oraz wiśnia nadwiślańska.
- Legalne oscypki tylko w Zakopanem
- Andrut kaliski jak szampan
- Polskie mięso to nie mięso
- Świat nie chce francuskiego sera
- Angliku, przyjedź na bigos
- Ktoś chce zniszczyć nasze oscypki i wódki
- Dogadaliśmy się ze Słowacją w sprawie oscypka
- Bryndza podhalańska jest już pod ochroną UE
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 5°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Tym samym liczba rodzimych specjalności, których nazwa jest zastrzeżona w całej Wspólnocie, wzrosła do 15. Niestety, rosnąca liczba chronionych wyrobów nie przekłada się specjalnie na biznes w tych sektorach produkcji. Dla porównania przychody Włochów czy Francuzów ze sprzedaży produktów z unijnej listy wynoszą po około 9 mld zł rocznie. Trzeba jednak zaznaczyć, że mają ich ponad 10 razy więcej niż Polska.
Ci, którzy certyfikaty już mają, dziwią się, dlaczego inni polscy wytwórcy tradycyjnych wyrobów nie starają się pozyskać uprawnień potrzebnych do używania chronionej nazwy. Przedsiębiorcy mówią, że przeszkodą są głównie wysokie koszty.
O ochronę produktu może się starać tylko grupa producentów danego wyrobu, a nie pojedynczy wytwórca. Certyfikat – o który stara się każdy producent – jest wystawiany na podstawie próbek jakości pobieranych w trakcie produkcji. Na jego wystawienie czeka się co najmniej kilka tygodni. Koszty łączne to około 1200 zł.
>>>Czytaj więcej: Tylko 15 polskich specjałów ma unijną ochronę.
p











































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!