Nowe poręczenia i gwarancje kredytowe będące częścią rządowego pakietu antykryzysowego ruszyły w sierpniu. I od tego momentu skorzystało z nich tylko dziewięciu przedsiębiorców. Wartość kredytów, które w ten sposób zabezpieczyli, wynosi zaledwie 4 mln zł.

Według Ewy Balickiej-Sawiak, rzecznika Banku Gospodarstwa Krajowego, w trakcie rozpatrywania jest 20 kolejnych wniosków na łączną kwotę 23 mln zł. Zdaniem ekspertów tak małe zainteresowanie rządowymi poręczeniami nie jest zaskoczeniem. Jak mówi DGP Janusz Zieliński z BCC, są one po prostu za drogie dla firm. Za skorzystanie z nich trzeba zapłacić 2 proc. wartości poręczenia w skali roku. Dodatkowo dostęp do nich jest mocno zbiurokratyzowany i szwankuje promocja.

BGK dostrzegł, że firmy nie są zainteresowane poręczeniami. Dlatego też zastanawia się nad uproszczeniem dostępu do nich. – Trwa obecnie analiza systemu poręczeń w celu wypracowania modelu, który będzie dopasowany do potrzeb przedsiębiorców – mówi Ewa Balicka-Sawiak. Alternatywą dla rządowego programu są poręczenia udzielane przez fundusze poręczeniowe. Te na razie nie mogą poręczać zbyt dużych kredytów. Jednak sytuacja może się zmienić, bo w 2010 roku ma trafić do nich 580 mln euro z funduszy unijnych.

>>> Więcej na forsal.pl

p