Najwcześniej w połowie stycznia rozpocznie się kolejna tura polsko-rosyjskich negocjacji gazowych - ustalił DGP. Jest pewne, że kontrakt na dostawy 10,3 mld m sześc. gazu do Polski nie zostanie podpisany w tym roku. Jak się dowiedzieliśmy, najbardziej realne będzie to najwcześniej w lutym 2010 r. Do tego czasu PGNiG może zostać zmuszone do przykręcenia kurków z gazem dla głównych odbiorców przemysłowych.

W czasie mrozów zużycie gazu wzrosło z 40 mln do 60 mln m sześc. na dobę. Jeśli niskie temperatury utrzymają się, to ograniczenia w dostawach zaczną się już za kilkanaście dni. Kością niezgody w relacjach PGNiG-Gazprom jest EuRoPol Gaz, spółka zarządzająca polskim odcinkiem gazociągu jamalskiego. Jak się dowiedzieliśmy, PGNiG otrzymało z resortu gospodarki specjalne wytyczne.

Jako udziałowiec EuRoPol Gazu ma wymusić na drugim udziałowcu, Gazpromie, zapłatę około 300 mln zł. Chodzi o zaległe płatności z tytułu zaniżania opłat za tranzyt gazu przez Polskę. Nieoficjalnie mówi się też, że na nowo ma być negocjowana wysokość taryfy tranzytowej - mimo że przy ostatniej rundzie negocjatorzy informowali, że ta kwestia już została uzgodniona.

Waldemar Pawlak, wicepremier i minister gospodarki, zablokował podpisanie międzyrządowego porozumienia gazowego. Zapowiedział, że polsko-rosyjska umowa międzyrządowa nie zostanie zawarta, dopóki zainteresowane spółki nie dogadają się na poziomie biznesowym.

Opozycja domaga się też, by rząd nie zgadzał się na uzgodnione we wcześniejszych rundach rozmów zmiany w statucie EuRoPol Gazu. "W ich efekcie Polska utraci kontrolę nad tą strategiczną spółką, a EuRoPol Gaz czeka paraliż decyzyjny" - oceniają eksperci. Uzyskanie porozumienia w tej sprawie może być jednak bardzo trudne.

>>> Więcej informacji: PGNiG ma odzyskać zaległe 300 mln zł od Gazpromu

p