W porównaniu z poprzednim badaniem niemal dwukrotnie wzrósł odsetek nieprawidłowości w zakresie mięsa i jego przetworów - z 8,7 do 17,7 proc. Najczęstsze to: niewłaściwa konsystencja, niższa zawartość mięsa, białka i wyższa skrobi oraz skład produktu inny niż wynikało z deklaracji producenta. Rodzaj ujawnianych wad świadczy o stosowaniu tańszego, gorszego mięsa - twierdzi Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który zlecił badania Inspekcji Handlowej

Regułą jest, że prawo nie określa minimalnych wymagań jakościowych dla mięsa i jego przetworów. To producent deklaruje na opakowaniu skład np. dla wędlin. Oznacza to, że konsument chcący porównać tę samą wędlinę pochodzącą od różnych producentów, powinien wiedzieć, że ich skład, mimo tej samej nazwy, może znacznie się różnić. Nie jest to niezgodne z prawem. Stąd też pod takimi samymi nazwami - np. polędwica sopocka - mogą być oferowane całkiem różne jakościowo produkty.

>>>W polskich wędlinach nie ma mięsa

Wzrost liczby nieprawidłowości dotyczy także mleka i jego przetworów - z 16 do 19,4 proc. Zastrzeżenia dotyczyły m.in.: dodawania tłuszczów roślinnych do masła, niewłaściwej konsystencji, zapachu i smaku produktów oraz niezgodności rzeczywistego składu z deklaracją producenta. W trakcie kontroli inspektorzy IH stwierdzili również bezprawne posługiwanie się, zarówno przez producentów jak i sprzedawców, nazwami prawnie chronionymi takimi jak oscypek, bryndza podhalańska czy feta.

Na przykład: wyrób wyprodukowany wyłącznie z mleka krowiego nosił nazwę "Ser Janosika - ser typu oscypek". Warto wiedzieć! Zgodnie z prawem masło to produkt zawierający od 80 do 90 proc. tłuszczów zwierzęcych i żadnych roślinnych. Nazwy ser, jogurt, kefir czy śmietana mogą być używane do produktów pochodzących wyłącznie z mleka krowiego.

Czytaj dalej>>>


W przypadku miodu nieprawidłowości dotyczyły 22,5 proc. skontrolowanych partii (rok wcześniej - 19,3 proc.). Zastrzeżenia wzbudził przede wszystkim brak lub znikoma ilość pyłków np. lipy w miodach deklarowanych jako lipowe. Przyjmuje się, że polskie miody: gryczany, rzepakowy i wrzosowy można zaliczyć do danej odmiany, jeżeli udział pyłku przewodniego wynosi nie mniej niż 45 proc. W przypadku miodu akacjowego to 30 proc., a miodu lipowego - 20 proc. Przepisy szczegółowo regulują również wymagania w zakresie barwy, konsystencji, smaku i zapachu oraz m.in.: zawartości wody, fruktozy i glukozy.

Odsetek nieprawidłowości w zakresie ryb i ich przetworów spadł z 40,7 do 32,2 proc. Najwięcej zastrzeżeń dotyczyło niższej od deklarowanej masy ryby oraz jej niewłaściwego smaku, zapachu i wyglądu. Świadczy to o użyciu ryb o niewłaściwej jakości, znacznie tańszych oraz nieprzestrzeganiu procedur technologicznych. Kontrolerzy zakwestionowali w rybach mrożonych nieuzasadnione zwiększenie ilości glazury - otoczki z lodu.

>>>Sanepid: 26-letnie mięso nie szkodzi

Mogło to wprowadzać konsumentów w błąd, co do rzeczywistej wagi kupowanego towaru. W przypadku ryb przedsiębiorca powinien nas informować m.in. o metodzie produkcji -złowione w morzu lub w wodach śródlądowych bądź wyhodowane, obszarze połowu np. złowione w morzu - Ocean Spokojny, a także w przypadku ryb sprzedawanych jako maślana - informację o metodach przygotowania (gotowania) i o ryzyku związanym z obecnością szkodliwych substancji.

W przypadku stwierdzenia niewłaściwej jakości handlowej produktu Inspekcja Handlowa może nakazać: wycofanie z obrotu, wstrzymanie wprowadzania na rynek albo usunięcie stwierdzonych nieprawidłowości. Przedsiębiorcom grożą również kary finansowe nawet do 10 proc. przychodów w przypadku wprowadzania do obrotu produktów zafałszowanych.

>>>Rosjanie skontrolują polskie firmy

Ustalenia z przeprowadzonych kontroli dały podstawę m.in. do: wydania 44 decyzji, na mocy których wycofano produkty, nakazano uzupełnienie informacji oraz obniżenie cen. Inspekcja Handlowa nałożyła również 223 mandaty karne.