Epidemia uderzy nas po kieszeni. Lekarstwa jak Tamiflu kosztują po 120 złotych za opakowanie. Nie są jednak wpisane na listę leków refundowanych, co oznacza, że państwo nie dołoży nam ani złotówki na walkę ze śmiertelnym wirusem. Ministerstwo Zdrowia nie robi nic, by tę sytuację jak najszybciej zmienić - twierdzi portal money.pl

>>>Na Ukrainie grypa zabija ciężarne i dzieci

To nie koniec wydatków. Resort zdrowia chce kupić 3,7 milionów szczepionek. Jedna dawka to 10 dolarów, czyli wydamy na nie około 110 milionów złotych. To nie koniec wydatków - trzeba przebadać próbki wirusa z kazdego zarażonego pacjenta. Jedno badanie to 300 złotych, jeśli więc zachorowałoby tyle osób co na Ukrainie, to samo sprawdzanie rodzaju grypy kosztowałoby 75 milionów złotych.

Pieniądze na walkę z epidemią trafiłyby z rezerwy celowej, w której jest 257 milionów złotych. Gdyby jednak tych pieniędzy zabrakło, to rząd mógłby ruszyć rezerwę ogólną, czyli 21,8 miliarda złotych.