Polskiej armii zabraknie ochotników
Nowa armia zawodowa ma wykorzystywać rezerwistów z Narodowych Sił Rezerwowych. Tyle, że mało kto chce trafić do NSR. Wojsko płaci bowiem tylko za miesięczne ćwiczenia i okres czynnej służby. Do tego, jeśli żołnierz jest pracownikiem, to za służbę dostanie mniej niż pensja.
- "Postawmy na armię"
- Wojsko odchodzi, kapelani i parafie zostają
- "W armii trwa pełzający bunt generałów"
- Pracodawcy naruszają prawo
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 5°C max. 28°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Od stycznia 2010 r. w skład armii zawodowej ma wchodzić 100 tys. żołnierzy służby stałej i kontraktowej. W niektórych zadaniach mają ich wspomagać ochotnicy z Narodowych Sił Rezerwowych (NSR). Mają w nich służyć byli żołnierze rezerwy.
Dlatego Ministerstwo Obrony Narodowej (MON) przygotowało projekt rozporządzenia w sprawie określenia liczby ochotników żołnierzy rezerwy, którzy mogą być powoływani do obycia czynnej służby wojskowej pełnionej w ramach NSR. Trafił już do konsultacji społecznych. Wynika z niego, że w przyszłym roku w NSR ma służyć 10 tys. żołnierzy.
Żołnierze NSR nie otrzymają uposażenia za pozostawanie w gotowości, ale jedynie za miesięczny okres ćwiczeń odbywający się w ciągu roku i okres czynnej służby, do której mogą być powoływani. Jeśli żołnierz NSR będzie pracownikiem, za służbę w armii otrzyma uposażenie nie niższe od pensji.
Rekompensatę za okres służby pracownika w armii otrzymają też pracodawcy. Wyniesie miesięcznie do 2,5-krotności średniej płacy. Firma otrzyma jednak tę rekompensaty, tylko jeśli udowodni, że poniosła straty z powodu nieobecności pracownika (np. zatrudniła inną osobę). W 2010 roku utrzymanie żołnierzy NSR ma kosztować ok. 171 mln zł.
Więcej informacji: Zabraknie ochotników do armii
p













































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!