Na sprzedaży aut kokosów nie zrobisz
Dilerzy samochodów mają się coraz gorzej. Twierdzą, że importerzy zmuszają ich do podpisywania niekorzystnych umów. Do tego część kosztów promocji idzie z ich kieszeni, a marże na nowe auta, na których zarabiają najwięcej, zostały drastycznie obniżone.
- Polacy oszaleli na punkcie nowych aut
- Łódzcy dilerzy biedniejsi o pięć milionów
- Dilerzy aut walczą z importerami
- Wojna cenowa polskich dilerów
- Zaczęła się wielka wyprzedaż aut
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-21

temp. min 6°C max. 30°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jedynym elementem do negocjacji między importerami i dilerami są marże handlowe. Jednak w tym roku, w związku z kryzysem na rynku, zostały one drastycznie obniżone. Doszło do tego, że na sprzedaży niektórych, nawet najbardziej popularnych w naszym kraju modeli nie zarabia się nic, mimo że zgodnie z umową tylko dzięki marży diler powinien otrzymać około 8 proc. wartości każdego sprzedanego samochodu.
Dlaczego zarobek jest tak marny? Żeby wzmocnić siłę marki na rynku, importerzy niemal przez cały rok prowadzą akcje promujące sprzedaż. Atrakcyjne warunki leasingu, kredytu, jak też upusty gotówkowe dla klientów indywidualnych i firm, są finansowane nie tylko z marż importerów czy producentów. Koszty promocji ponoszą również dilerzy.
Najgorsze, że o zakresie swojego finansowego zaangażowania dowiadują się długo po sprzedaży auta. To efekt skomplikowanego systemu korekty cennika. Na domiar złego cena korygowana jest nie tylko przez koszty akcji promocyjnych. Nierzadko cena jest podnoszona w dniu dostawy w stosunku do widniejącej na złożonym kilka miesięcy wcześniej zamówieniu.
Więcej informacji: Dilerów samochodowych dopadł kryzys
p













































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!