- Nie jest prawdą, że polskie województwa mogą stracić pieniądze, a przede wszystkim trzeba mówić o tym, że polskie województwa dobrze wydają pieniądze; te środki są potem multiplikowane w gospodarce. Każde euro wydane w ramach polityki regionalnej ma przynieść dodatkowe miejsca pracy i rozwój, i widzimy to w wynikach gospodarczych wszystkich polskich województw – podkreśliła Elżbieta Bieńkowska, która w piątek przebywała w Łodzi na zaproszenie marszałka woj. łódzkiego Witolda Stępnia.

Część wizyty poświęcona była debacie o wykorzystaniu przez Polskę środków unijnych. Zdaniem komisarz UE, cechą polskich regionów jest "mądre i rozsądne inwestowanie".

Bieńkowska odniosła się także do informacji podanych na początku października przez ministra inwestycji i rozwoju Jerzego Kwiecińskiego, który mówił m.in. że w pięciu województwach zagrożonych jest łącznie 107 mln euro z funduszy UE, z powodu nieprzestrzegania zasady n+3; chodzi w niej o to, że państwo członkowskie, które do końca roku n+3 złożyło wnioski o płatność, opiewające na kwotę mniejszą niż roczna transza środków przekazanych w roku n, bezpowrotnie traci kwotę różnicy.

- Zarówno woj. łódzkie, jak i reszta polskich regionów robią co w ich mocy i robią to dobrze. Mam dane z Komisji Europejskiej, które mówią, że nie ma żadnego zagrożenia wydatkowania środków i to, co słyszeliśmy przez ostatnie tygodnie – nawet, jeśli służyć miało pobudzeniu regionów do działania, podane zostało w bardzo niedogodnym momencie – zaznaczyła Bieńkowska.

Według komisarz UE obecnie, gdy m.in. z powodu brexitu sytuacja z przyszłym budżetem unijnym będzie trudniejsza, należy raczej podkreślać sukcesy związane z inwestowaniem unijnych środków, a nie pokazywać na zewnątrz, że jest z tym jakiś problem.

- Łódzkie już we wrześniu wypełniło zasadę n+3, czyli obowiązkowych pieniędzy, które trzeba wydać do końca roku; żadne polskie województwo nie ma z tym problemów. Wszędzie w Europie słyszę pochwały na temat systemu, jaki stworzyła Polska na wydawanie pieniędzy UE. To zasługa marszałków – dodała.

W opinii Bieńkowskiej, w Europie panuje przekonanie, że system polski wdrażania pieniędzy unijnych jest "modelowy" i że te pieniądze "nie były i nie są tracone, tylko inwestowane". - Od wielu lat pracują w nim ci sami ludzie – to coś, co powinniśmy chronić, bo to system, który się dobrze sprawdził i na poziomie Polski, i na poziomie ostrej kontroli UE – zaznaczyła.