Obecne władze GetBacku, jak i przedstawiciele rady wierzycieli od dłuższego czasu stoją na stanowisku, że sektor bankowy, który udzielał windykatorowi kredytów, a jednocześnie sprzedawał mu po bardzo atrakcyjnych cenach portfele swoich niespłacanych długów, powinien włączyć się w rozmowy o pomocy spółce. Zarząd uważa, że aby wierzyciele mogli dostać lepszą propozycję spłaty środków zainwestowanych w obligacje konieczny jest tzw. haircut, czyli de facto umorzenie części długów przez banki. Do tej pory instytucje finansowe wzbraniały się przed tym ponieważ udzielone spółce kredyty są zabezpieczone, więc nie obejmuje ich układ. Być może dojdzie jednak do zmiany ich stanowiska, bo do rozmów wkracza Komisja Nadzoru Finansowego. Z ustaleń DGP wynika, że na poniedziałek zaplanowano spotkanie, w którym udział wezmą urzędnicy nadzoru z przedstawicielami zarządu GetBacku, rady wierzycieli i banków kredytujących spółkę.

- Chodzi o wypracowanie jakiegoś porozumienia, w którym banki zgodzą się na umorzenie części długu np. poprzez wniesienie go do układu lub rozłożenie jego spłaty na znacznie dłuższy okres – mówi nasz informator znający szczegóły sprawy.

Jakie jest obecnie bankowe zadłużenie GetBacku? Były prezes spółki Konrad K., któremu prokuratura postawiła szereg zarzutów związanych z wyrządzeniem jej szkody majątkowej wielkich rozmiarów, próbując uzyskać dla niej finansowanie rozsyłał po inwestorach prezentację, z której wynika, że wartość książkowa pożyczek i kredytów GetBacku w bankach na koniec marca br. wynosiła blisko 170 mln zł. Na liście banków są Getin Noble Banku, Raiffeisen Polbank, mBank, Alior i BGŻ BNP Paribas. Windykator posiada jednak dług także u innych instytucji finansowych. DGP opisywał już, że na rozmowy o ulżeniu windykatorowi zgodził się Quercus TFI. Prezes funduszu Sebastian Buczek przyznał w rozmowie z nami, że takie negocjacje faktycznie się toczą.

W wysłanym w tym tygodniu do obligatariuszy liście prezes spółki Przemysław Dąbrowski apelował o wsparcie w rozmowach z bankami ze strony m.in. KNF.

"W naszej opinii dzisiejszy zarząd GetBack nie ma siły oddziaływania, która sprawiłaby, żeby banki i inne instytucje finansowe same z siebie zrezygnowałyby z części swoich należności. Tylko kilka instytucji finansowych odpowiedziało pozytywnie na nasze wezwania w tej sprawie. Jednak większość odmówiła udziału w układzie. Dlatego bardzo liczymy na wsparcie Komisji Nadzoru Finansowego" – czytamy w piśmie. Spółka obliczyła, że w sytuacja, w której banki zdecydowałyby się na takie same warunki spłaty jak pozostali obligatariusze, daje możliwość poprawienia propozycji układowej i wzrost zaspokojenie wierzycieli, którzy nabyli obligacje GetBacku z 31 do 47 proc.