Za przyjęciem Ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu obniżenia składek na ubezpieczenia społeczne osób fizycznych wykonujących działalność gospodarczą na mniejszą skalę głosowało 426 posłów, jeden wstrzymał się od głosu, nikt nie był przeciw.

- To jest ustawa, która realnie odpowiada na potrzeby przedsiębiorców - mówiła w piątek w Sejmie minister przedsiębiorczości i technologii Jadwiga Emilewicz. Podkreśliła, że obniża składki przede wszystkim tych, którzy uzyskają najniższe przychody. - Jest powszechna dla wszystkich bez względu na etap rozwoju firmy, wprowadza proporcjonalność obciążeń w zależności od przychodów uzyskiwanych przez przedsiębiorców - wyliczyła.

Obecnie przedsiębiorcy niezależnie od wielkości przychodu płacą taką samą składkę ZUS. Uchwalona przez Sejm ustawa ma dostosować wysokość obciążeń ponoszonych przez przedsiębiorców z tytułu składek na ubezpieczenia społeczne do ich możliwości finansowych. Intencją wprowadzanej regulacji, jak tłumaczył podczas prac sejmowych wiceszef resortu przedsiębiorczości i technologii Mariusz Haładyj, są także: rozwój przedsiębiorczości, pobudzenie aktywności zawodowej, ograniczenie tzw. szarej strefy oraz poprawa przeżywalności przedsiębiorstw. MPiT, które przygotowało projekt, liczy na to, że nowe przepisy wejdą w życie od 1 stycznia 2019 roku.

- Sprawdziliśmy, że w naszej grupie docelowej, czyli tej, która osiąga przychody roczne nieprzekraczające 63 tys. zł, co 4. przedsiębiorca zamyka działalność w ciągu dwóch lat od jej rozpoczęcia, jednocześnie wypadając z systemu zabezpieczenia społecznego, co daje nam 60 tys. podmiotów rocznie – mówił Haładyj.

Obecnie przedsiębiorcy niezależnie od wielkości przychodu płacą taką samą składkę ZUS. Dzięki planowanym zmianom osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą, których przeciętne miesięczne przychody nie przekraczają 2,5-krotności minimalnego wynagrodzenia (w 2018 r. to 5250 zł), będą mogły płacić obniżone, proporcjonalne do przychodu składki na ubezpieczenie społeczne.

Oszczędności przedsiębiorcy będą zależeć zatem od jego rocznych przychodów.

Mały ZUS ma być systemem komplementarnym do obecnie obowiązujących rozwiązań takich, jak np. ulga na start czy działalność nierejestrowana.

Składki są zaprojektowane tak, jak zaznaczył w niedawnym wywiadzie dla PAP wiceminister Haładyj, że będą odpowiadały obecnie obowiązującemu preferencyjnemu ZUS-owi dla osób rozpoczynających działalność (jest to 200 zł składki na ubezpieczenie społeczne przez dwa lata), a następnie wzrosną one proporcjonalnie - o ok. 16 gr na każdą dodatkową złotówkę przychodu aż do pułapu ok. 850 zł, czyli wysokości obecnego tzw. dużego ZUS-u. W każdym przypadku do kwoty tej należy doliczyć obowiązkowe 319,94 zł na ubezpieczenie zdrowotne. Są to wyliczenia na podstawie wskaźników z 2018 r. Każdego roku będą się one zmieniały, w zależności od wysokości m.in. minimalnego wynagrodzenia - zastrzegł wiceszef MPiT.

Jak wyjaśniło MPiT, górnym ograniczeniem, które uprawnia przedsiębiorcę do korzystania z małego ZUS, jest roczny przychód w wysokości 30-krotności minimalnego wynagrodzenia rocznie. W ujęciu miesięcznym oznacza to obecnie przychód w wysokości 5250 zł. A zatem (bazując na wskaźnikach za 2018 r.) przedsiębiorca uprawniony do małego ZUS zapłaci w 2019 r. nie mniej niż ok. 520 zł, ale nie więcej niż ok. 1232 zł. (845,43 składka na ubezpieczenie społeczne plus składka zdrowotna plus składka na Fundusz Pracy).

Do obliczenia składki na mały ZUS ma się liczyć przychód w całym poprzednim roku kalendarzowym.

Projekt zakłada, że przedsiębiorca może korzystać z zaproponowanych rozwiązań przez 3 lata w ciągu ostatnich 5 lat prowadzenia działalności. Przez dwa lata będzie więc musiał opłacać składki na ubezpieczenie społeczne w pełnej wysokości. Jak tłumaczył Haładyj, chodzi o to, by przeciętny przedsiębiorca, który znajduje się w grupie docelowej uzbierał minimalny kapitał emerytalny. - Chcieliśmy też motywować przedsiębiorców do rozwoju swojej firmy, tak aby z czasem wyrastali z systemu, który jest przeznaczony dla małych firm o niskich przychodach lub z przejściowymi trudnościami - mówił podczas prac sejmowych nad ustawą Haładyj.