Przedsiębiorcy będą częściej niż dotąd sięgać po faktoring z prostej przyczyny: split payment zaburzy ich płynność. Co prawda dane GUS czy informacje Narodowego Banku Polskiego wskazują, że cały sektor przedsiębiorstw ma dość gotówki, ale rozkłada się ona nierówno. Eksperci uważają, że małe firmy nie cierpią na nadpłynność i jest to cecha największych organizacji. I ci najmniejsi mogą mieć problem po wprowadzeniu nowej metody rozliczania VAT.

Jeżeli tylko kilku odbiorców naszego klienta wybierze zapłatę tą metodą, spowoduje to uszczuplenie środków na jego rachunku bieżącym o wartość podatku. A zatory płatnicze już teraz są jedną z największych barier w rozwoju firm – tłumaczy Paweł Kacprzak, dyrektor ds. faktoringu Raiffeisen Polbank.

Nowa metoda rozliczania VAT może pogorszyć płynność w części firm, skoro kwoty vatowskie będą szły odrębną ścieżką i przedsiębiorca nie będzie się mógł nimi kredytować, jak to robił wcześniej. Można zaryzykować, że to szansa dla sektora finansowego, bo na zasadach komercyjnych może uzupełnić te lukę – dodaje Jerzy Dąbrowski, wiceprzewodniczący Komitetu Wykonawczego Polskiego Związku Faktorów.

Ale jest też drugi kłopot. Split payment może skomplikować transakcję faktoringową. Jak bardzo, tego do końca nie wiedzą sami faktorzy. Paweł Kacprzak mówi, że w jego banku na razie nie ma planów zmiany oferty. – Jeśli dłużnik zdecyduje się wybrać zapłatę za pomocą split paymentu, to niedopłatę do banku będzie musiał zwrócić klient. A to jego płynności na pewno nie pomoże – mówi dyrektor z Raif feisen Polbanku. I dodaje, że obecnie klient otrzymuje od razu około 90 proc. środków z faktury.

Swoją płynność firmy będą mogły ratować, przekazując większą liczbę faktur do faktoringu, co może zdynamizować rynek. Ale to pod warunkiem, że już teraz nie przekazywali do finansowania 100 proc. wystawianych faktur – uściśla Kacprzak.

Podobnego zdania jest Jerzy Dąbrowski. Split payment w transakcjach faktoringowych generuje wątpliowości. Pierwsza wiąże się ze skalkulowaniem zaliczki wypłacanej klientom za faktury przedstawiane do faktoringu. Dziś zaliczka odnosi się do wartości brutto transakcji. I trzeba ją będzie w niektórych przypadkach zmniejszyć, jeśli kupujący będzie dzielił płatność na kwotę netto i podatek przekazywany na rachunek VAT.

Firmy faktoringowe kontaktują się z kontrahentami swoich klientów, próbując wybadać, jaki sposób rozliczania wybiorą. I na tej podstawie będą kalkulować wielkość zaliczek, które wypłacą klientom – mówi Dąbrowski.

Ale jest jeszcze drugi wariant. Przedstawiciele branży próbują uzyskać od Ministerstwa Finansów interpretację, czy mogą „przedpłacać” wartość VAT klientom wystawiającym faktury. To częściowo rozwiązałoby problem. Wówczas zaliczka odnosiłaby się tylko do kwoty netto z faktury i per saldo klient zyskiwałby mniej więcej tyle, ile w obecnym systemie. Firmy faktoringowe chcą mieć tylko pewność, że będą mogły swobodnie dysponować kwotą VAT, jaką otrzymają od płatnika faktury.

Mamy wstępne zapewnienia, że tak właśnie będzie. W takiej sytuacji wypełniony byłby cel ustawy wprowadzającej podzieloną płatność, a uszczerbek na obrotach branży byłby w takim scenariuszu znacznie mniejszy, niż pierwotnie zakładaliśmy – ocenia Jerzy Dąbrowski. Jak mówi, we wstępnych, najbardziej pesymistycznych ocenach faktorzy spodziewali się nawet 18-proc. spadku obrotów, jednak potem rewidowali swoje szacunki. W wariancie z niekorzystną interpretacją MF obroty mogłyby spaść o 9–10 proc.

Do tej pory rynek usług faktoringowych dynamicznie rósł. Z danych zbieranych przez PZF wynika, że w I kwartale tego roku obroty faktorów wyniosły 53,1 mld zł i były o jedną czwartą większe niż rok wcześniej.