Prezes grupującego frankowiczów Stowarzyszenia "Stop Bankowemu Bezprawiu" Arkadiusz Szcześniak przyznał, że śledztwo prowadzone jest po zawiadomieniu złożonym przez stowarzyszenie i twierdzi, że materiał dowodowy jest mocny.

Z kolei z przekazanych PAP informacji Prokuratury Regionalnej w Szczecinie wynika, że zakresem postępowania objęto wszystkie umowy dotyczące kredytów frankowych na terenie Polski. Prokuratura nie udziela dalszych informacji w tej sprawie - powiedział PAP Norbert Zawadzki z Prokuratury Regionalnej w Szczecinie.

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego od listopada 2016 roku prowadzi, pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Szczecinie, śledztwo dot. oszustw na szkodę klientów banków przy udzielaniu i realizacji kredytów denominowanych lub indeksowanych do waluty obcej, tj. o czyn z art. 286 par. 1 kk z zw. z art. 294 par. 1 kk. - czytamy w wydanym w piątek komunikacie rzecznika prasowego ministra koordynatora służb.

Śledztwo koncentruje się przede wszystkim na ocenie wzorów umów i procedur przyznawania kredytów. W chwili obecnej, na podstawie postanowień Sądu Okręgowego w Szczecinie o zwolnieniu z tajemnicy bankowej, zabezpieczana jest dokumentacja od banków, które udzielały tego typu kredytów - głosi komunikat.

Żaryn poinformował, że do tej pory w sprawie zgłosiło się ponad 200 pokrzywdzonych. Obecnie prowadzone są ich przesłuchania. Wydane zostały również postanowienia o dopuszczeniu dowodu z opinii biegłych. Trwa zbieranie dokumentacji, która jest na bieżąco przekazywana biegłym. Ich opinie będą miały głównie na celu zweryfikowanie poprawności działań dotyczących kredytów udzielanych przez ponad 20 banków - wskazano w komunikacie.

Prezes grupującego frankowiczów Stowarzyszenia "Stop Bankowemu Bezprawiu" powiedział PAP, że szczecińska prokuratura wszczęła śledztwo po zawiadomieniu właśnie SBB. Dodał, że ABW wsparła szczecińską prokuraturę m.in. z uwagi na rozproszenie pokrzywdzonych po całej Polsce. Jego zdaniem, materiał dowodowy w tej sprawie jest wystarczająco mocny i byłyby podstawy nawet do postawienia zarzutów.

Ze strony banków dochodziło nie tylko do nierespektowania wyroków sądowych, zapadłych na korzyść kredytobiorców, ale nawet do fałszowania podpisów i innych przejawów łamania prawa - przekonywał Szcześniak. Dlatego, naszym zdaniem, w tym przypadku wchodzi w grę zastosowanie Kodeksu karnego - dodał.

Szcześniak nie wykluczył zarazem, że SBB zaskarży decyzje szczecińskiej prokuratury, jeśli nie będą one adekwatne do istniejącego materiału dowodowego.

SBB na swojej stronie internetowej opublikowało też w piątek rozmowę z prezesem Krajowej Rady Sądownictwa Waldemarem Żurkiem, który przekonuje w niej, że jeżeli problem tzw. frankowiczów nie zostanie rozwiązany w polskim parlamencie, to "może dojść do zalania sądów bardzo trudnymi sprawami i to sprawami w ogromnej ilości".

W parlamencie są obecnie trzy projekty ustaw, regulujące ten problem. Na początku lutego na pierwszym merytorycznym posiedzeniu spotkała się sejmowa podkomisja, która ma się nimi zajmować. Chodzi o projekty: złożony przez prezydenta Andrzeja Dudę ws. zwrotu tzw. spreadów, projekt złożony przez klub PO oraz inicjatywę Kukiz'15. Największe szanse na uchwalenie ma projekt prezydencki.

Z kolei prezes NBP Adam Glapiński spotkał się ostatnio z prezydentem Andrzejem Dudą, któremu, jak poinformował, przedstawił wypracowane w ramach Komitetu Stabilności Finansowej procedury regulacyjne dla banków. Mają one skłonić banki do dobrowolnego przewalutowania kredytów frankowych, a mają zostać zaprezentowane publicznie jeszcze w marcu albo w kwietniu.