Minister Paweł Szałamacha powiedział w Sejmie, że jedną z głównych przyczyn noweli tegorocznego budżetu są niższe wpływy z podatku VAT. Wpływy z tego podatku będą niższe o około 3,3 mld zł. W przypadku podatku akcyzowego wpływy są niższe o 600 milionów złotych. Według ministra Szałamachy mamy też do czynienia z oszczędnościami. Szef resortu finansów, dodaje też, że wyższe będą wpływy z podatków dochodowych.

Według Pawła Szałamachy, tegoroczny deficyt wyniesie prawie 50 miliardów złotych. Szef resortu finansów podkreśla, że deficyt incydentalnie może przekroczyć 3 procent PKB. Będzie to zależało od wzrostu gospodarczego i realizacji tegorocznego deficytu.

W Sejmie trwa pierwsze czytanie noweli tegorocznej ustawy budżetowej. Plan finansów państwa przed nowelizacją zakłada, że tegoroczny deficyt wyniesie 46,08 mld zł, czyli 2,8 procent.

Nowelizują, a nie musieli?

Piotr Bielski z BZ WBK podkreśla, że także bez nowelizacji finanse byłyby bezpieczne, ponieważ ministerstwo finansów, widząc malejące wpływy z podatku VAT, od kilku miesięcy ograniczało także wydatki.

Ekonomista uważa, że nowelizacja budżetu to między innymi zabieg marketingowy, bo poprzez zwiększenie deficytu w tym roku przyszłoroczny budżet będzie wyglądał lepiej. Piotr Bielski dodaje, że drugim celem nowelizacji jest przesunięcie wpływów z aukcji częstotliwości LTE z tegorocznego do przyszłego budżetu. Dzięki temu zabiegowi w 2016 roku będzie można wydać około 9 miliardów złotych więcej.